00:00:00:www.napiprojekt.pl - nowa jakość napisów.|Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu. 00:00:00:synchro by j%j|do wersji: Casino.1995.HDDVD.x264.PROPER-hV 00:00:35:Ten film jest oparty na autentycznych wydarzeniach. 00:00:39:ROK: 1983. 00:00:50:Jeśli się kogoś kocha, to trzeba mu zaufać. 00:00:54:Nie ma innego wyjścia. 00:00:57:Trzeba powierzyć mu klucze do wszystkiego co masz. 00:01:00:Bo inaczej, to jaki to miałoby sens? 00:01:04:Przez chwilę zdawało mi się,|że zaznałem właśnie takiej miłości. 00:01:15:~ Film MARTINA SCORSESE ~ 00:01:21:~ W ROLACH GŁÓWNYCH ~ 00:01:37:~ KASYNO ~ 00:01:41:~ W POZOSTAŁYCH ROLACH ~ 00:02:39:~ ZDJĘCIA ~ 00:02:43:~ NA PODSTAWIE KSIĄŻKI NICHOLASA PILEGGI ~ 00:03:11:~ REŻYSERIA ~ 00:03:15:Zanim zacząłem pracę w kasynie,|i dałem się wysadzić w powietrze... 00:03:18:Ja, Ace Rothstein, byłem diabłem w zakładach.|Powiem wam dlaczego. 00:03:22:Byłem tak dobry,|że moje zakłady rujnowały... 00:03:25:bukmacherów w całym kraju. 00:03:27:Serio.|Byłem tak dobry... 00:03:29:że dane mi było|mieć raj na ziemi. 00:03:32:Powierzono mi jedno z największych kasyn|w Las Vegas - Tangiers... 00:03:36:ale tylko faceci tacy jak ci|mogli wyłożyć takie pieniądze... 00:03:40:Prawie 63 miliony dolarów. 00:03:44:Nie znam wszystkich szczegółów. 00:03:47:Właściwie nikt nie znał szczegółów,|ale układ wyglądał na idealny. 00:03:50:Ja Nicky Santoro byłem jego najlepszym kumplem|i pilnowałem mu tyłka... 00:03:54:a Ginger, kobieta którą kochał stała u jego boku. 00:03:59:Ale w końcu, wszystko to spierdoliliśmy. 00:04:02:A mogło być tak słodko. 00:04:04:Już nigdy później nie powierzono|takim chłopcom z ulicy jak my... 00:04:07:nie powierzono już nigdy nic czegoś|tak kurewsko cennego. 00:04:15:W tamtym czasie, Vegas było miejscem|gdzie milion frajerów... 00:04:17:przepuszczało ostatniego centa... 00:04:19:zostawiając tam z bilion dolarów rocznie. 00:04:22:Ale w nocy nie było widać pustyni,|otaczającej Las Vegas. 00:04:28:A właśnie na pustyni rozwiązywano|wiele lokalnych problemów. 00:04:32:Pustynia jest pełna dziur... 00:04:34:w których zakopano wiele "problemów". 00:04:37:Trzeba się do tego dobrze zabrać. 00:04:39:To znaczy, że musisz wykopać dół... 00:04:41:zanim przyjedziesz z pakunkiem w bagażniku. 00:04:44:Inaczej czeka cię pół godziny albo nawet|45 minut kopania. 00:04:47:Może się w tym czasie ktoś przyplątać. 00:04:49:I będziesz musiał wykopać więcej dołów. 00:04:52:Spędzisz wtedy całą jebaną noc|na pustyni ryjąc w ziemi. 00:04:59:10 LAT WCZEŚNIEJ. 00:05:11:Kto by odmówił? 00:05:13:Gdzie indziej byłem tylko|szulerem, hazardzistą... 00:05:16:Solą w oku gliniarzy,|którzy łazili za mną dzień i noc. 00:05:19:Ale tutaj jestem Panem Rothstein. 00:05:21:Działam nie tylko legalnie,|ale prowadzę kasyno. 00:05:24:Lubię sprzedawać ludziom marzenia za pieniądze. 00:05:28:Zatrudniłem starego kumpla Billego Sherberta jako kierownika,|Ronnie zajął się salą karcianą. 00:05:32:Ja zabrałem się do roboty. 00:05:38:Ludzi takich jak ja,|Las Vegas oczyszczało z grzechu. 00:05:41:Była moralną myjnią. 00:05:44:Tym czym Lourdes dla garbatych i kalek. 00:05:54:Działaliśmy legalnie i zarabialiśmy szmal... 00:05:56:Całymi tonami. 00:05:59:Bo po co innego pchać się tutaj,|w sam środek pustyni? 00:06:02:Tylko dla forsy. 00:06:05:Oto produkt końcowy świecących neonów... 00:06:08:darmowych przejazdów, szampana... 00:06:11:darmowych pokoi, dziwek, wypitych drinków. 00:06:15:wszystko było tak zaaranżowane|by wasz szmal trafił tutaj. 00:06:20:Tak wygląda prawda o Las Vegas. 00:06:25:Tylko my wygrywamy. 00:06:27:Grający nie mają żadnych szans. 00:06:29:Ich forsa spływa ze stołów... 00:06:32:do kasetek poprzez kasę... 00:06:35:do najważniejszego miejsca w kasynie. 00:06:38:Do miejsca gdzie sumuje się wpływy... 00:06:40:do najświętszego miejsca.|Do liczarni. 00:06:45:- To miejsce dla wybranych.|- Sprawdzam 3,000. 00:06:48:Nawet ja nie miałem tam wstępu. 00:06:50:Moje zadanie polegało na napędzaniu tam gotówki. 00:06:52:Było tam tak kurewsko dużo szmalu... 00:06:54:że z paczek banknotów studolarowych|można by wybudować dom. 00:06:57:A najlepsze jest to, że zarząd nie miał pojęcia... 00:06:59:że są robieni w chuja|- Pięć tysięcy. 00:07:01:Myśleli, że wszystko idzie jak trzeba. 00:07:04:Mieli rację? Niestety nie. 00:07:06:Sprawdzam 5,000. 00:07:08:- Faceci w liczarni...|- Pięć tysięcy. 00:07:10:byli nasłani przez mafię|by orżnąć kasyno. 00:07:13:Liczyli byle jak,|gubili kwity, 00:07:16:Kradli gotówkę wprost z kasetek. 00:07:18:Zadaniem tego faceta... 00:07:20:stojącego przed szafką z 2-oma milionami dolarów... 00:07:22:było wynoszenie szmalu i orżnięcie wszystkich... 00:07:26:łącznie z fiskusem|- Sprawdzam 200. 00:07:28:W liczarni nikt niczego i nikogo nie widzi. 00:07:31:Zawsze trzeba patrzeć w inną stronę. 00:07:34:Widzicie tych facetów.|Wyglądają na zajętych, nie? 00:07:36:Oni liczą pieniądze.|Po co im przeszkadzać? 00:07:39:A nuż dobrze policzą|albo zapomną kraść. 00:07:42:A ten gościu wchodzi i wychodzi. 00:07:46:Mija specjalnie opłaconego strażnika... 00:07:49:zmierza ku drzwiom. 00:07:52:Czysta rutyna, interes jak każdy:|wchodzi, wychodzi, dzień dobry, do widzenia. 00:07:56:To wszystko co musi zrobić. 00:07:58:I tak kolejny gruby chuj wychodzi z kasyna z walizką pieniędzy. 00:08:02:Walizka jechała w konkretne miejsce: 00:08:05:Do Kansas City, najbliższego miejsca od Vegas... 00:08:08:Gdzie bossowie z Midwest mogli czuć się bezpiecznie... 00:08:10:że nikt ich nie aresztuje. 00:08:12:Bossowie nie żądali niczego więcej... 00:08:15:oprócz tej walizki.|KANSAS CITY 00:08:17:Ale żądali jej co miesiąc.|- Witaj, John, jak podróż? 00:08:25:Ten stary jebany Mormon... 00:08:27:przylatywał z walizką raz w miesiącu|spokojna robota.. 00:08:31:- Coś smakowicie pachnie.|- Tak, robią coś do jedzenia. 00:08:33:Bossowie zjeżdżali z różnych miejsc: 00:08:35:Detroit, Cleveland, Milwaukee... 00:08:38:Z całego środkowego zachodu. 00:08:40:Spotykali się na zapleczu sklepu spożywczego w Kansas City. 00:08:43:Nikt o tym nie wiedział. 00:08:45:Matka jednego z nich, zajmowała się gotowaniem. 00:08:47:- Widziałeś kiedyś tego faceta? - Jerry Steriano?|- Jerry Steriano? 00:08:50:Ci faceci na takich nie wyglądali... 00:08:52:ale wierzcie mi... 00:08:53:To oni potajemnie rządzili Las Vegas. 00:08:56:- Mamo, chyba będzie dobre. 00:08:58:Ponieważ kontrolowali Związek Przewoźników, 00:09:01:od którego w razie potrzeby mogli pożyczyć pieniądze|na zakup kasyna. 00:09:04:- Nałożyć ci krewetek?|- Tak. 00:09:06:- Tu masz... 00:09:07:Ale na pożyczkę mogłeś liczyć tylko wtedy|kiedy oni... 00:09:10:dostawali swoje walizeczki. 00:09:14:Tacy jak ten ramol z Detroit. 00:09:18:Albo tacy jak Remo Gaggi, Boss Bossów. 00:09:22:Nie chciałbyś z nim zadrzeć. 00:09:24:Z pewnością najważniejsza postać w tym pokoju.|- Ile tego jest?. 00:09:27:- Ponad 10kg, około 700,000 $. 00:09:30:Wiem, że to trochę wcześnie, jak na Las Vegas... 00:09:34:ale chciałem powitać przedstawicieli branży. 00:09:38:W oczach świata, Andy Stone... 00:09:40:szef Funduszu Emerytalnego Związku Przewoźników... 00:09:42:był uczciwym facetem.|- To bardzo dobra okazja aby... 00:09:45:Wpływowy człowiek. 00:09:47:Grywał nawet w golfa z prezydentem. 00:09:49:- W imieniu Funduszu... 00:09:52:- Z przyjemnością...|Ale był także posłuszny. 00:09:54:Więc kiedy kazano mu dać pożyczkę Philipowi Greenowi... 00:09:57:to czek na 62,700,000$... 00:10:00:na nowe Tangiers. 00:10:03:Wykonał polecenie. 00:10:05:Green był idealnym figurantem. 00:10:07:Był kurewsko idealny.|Niewiele wiedział. 00:10:09:I nie chciał wiedzieć... 00:10:11:Nie chciał wiedzieć, że to mafia kazała pożyczyć szmal. 00:10:14:Wolał wierzyć, że Związek... 00:10:16:dał mu cały ten jebany szmal, bo był sprytny. 00:10:18:- Wiem jak wielką mamy w mieście konkurencję... 00:10:25:Skąd wytrzasnęli Green'a? 00:10:27:Chuj ich wie? 00:10:28:Wiemy, że robił przekręty na nieruchomościach w Arizonie... 00:10:31:i że miał cienko z kasą do tego stopnia... 00:10:33:że z trudem pokrywał swoje jebane czeki. 00:10:35:Oczywiście rozkazy wydawał Andy Stone... 00:10:37:człowiek nasłany przez bossów. 00:10:39:A nie prezes jebanego zarządu Philip Green. 00:10:42:Tak, rozumiem.|Rozumiem. 00:10:47:Brakowało im tylko kogoś... 00:10:49:do prowadzenia kasyna. 00:10:51:Więc któż by był lepszy niż Ace?|Był w Vegas kilka lat... 00:10:55:i miał całe to pierdolone miejsce w małym palcu. 00:10:57:Cały Ace, zamiast się cieszyć że dostaje dobry strzał... 00:10:59:miał skrupuły. 00:11:02:- Nie wiem, nie mógłbym, gdybym nawet chciał, 00:11:04:Komisja Gier nigdy nie da mi licencji. 00:11:06:Mam na swoim koncie dwa tuziny spraw o przekręty w zakładach. 00:11:09:Nie musisz mieć licencji|aby pracować w kasynie. 00:11:12:Wystarczy, że będziesz się o nią ubiegać. 00:11:15:Prawo Stanowe mówi, że możesz pracować w kasynie... 00:11:17:podczas rozpatrywania wniosku. 00:11:19:Co trwa 10 lat. 00:11:21:A co jeśli w końcu się dowiedzą? 00:11:23:A czemu mieli by chcieć się dowiedzieć? 00:11:25:Zarabiają na nas 100 milionów.|Zresztą... 00:11:28:nie dowiedzą się, jak będziesz się ubiegał|o coraz to nową posadę. 00:11:32:Najpierw kierownika, potem szefa zaopatrzenia. 00:11:37:Przy każdej zmianie podanie wraca na dno szuflady. 00:11:40:Znam ludzi, co pracują tu od 30 lat bez licencji. 00:11:45:To trudna decyzja, Andy. 00:11:48:Musiałbym mieć wolną rękę. 00:11:50:Załatwione. 00:11:51:Mówię poważnie, żadnego wtrącania się. 00:11:54:Nikt nie będzie się wtrącał w prowadzenie kasyna. 00:11:56:Gwarantuje to. 00:12:01:I tak namówili Ace'a. 00:12:03:Zależało im na nim, bo wiedzieli że hazard|jest dla niego sensem życia. 00:12:11:Wymyślili mu także stanowisko... 00:12:13:"Dyrektor Do Spraw Kontaktów Z Klientami". 00:12:16:Ale to on kierował kasynem. 00:12:20:Pierwszy raz obstawił, gdy miał 15 lat|i od tego czasu zawsze wygrywał. 00:12:23:Ale nie grał tak jak ja czy ty, dla zabawy. 00:12:26:On traktował to gówno poważnie. 00:12:29:- Gdzie do diabła cię uczyli? 00:12:31:Obstawiał delikatnie, jak kurwa chirurg. 00:12:34:- Układaj żetony porządnie. 00:12:36:- Właśnie tak.|- Tak, sir. 00:12:38:Wiedział o wszystkim. 00:12:40:Znał wszystkie wewnętrzne układy... 00:12:42:i na to stawiał swoją forsę. 00:12:45:Nawet dawno temu, kiedy...|KILKA LAT WCZESNIEJ. 00:12:48:zaczynaliśmy ze sobą trzymać... 00:12:50:wiedział, czy skrzydłowy bierze prochy... 00:12:54:- Czy jego dziewczyna 'poszła w tango'.|- 20 na Columbia. 00:12:56:Obliczał jak wiatr wpłynie na celność bramek. 00:13:00:Wiedział jak odbija się piłka... 00:13:02:od różnych gatunków drewna... 00:13:04:na różnych halach do koszykówki. 00:13:06:Rozgrywał to gówno dzień i noc. 00:13:08:Nie było rzeczy, której by nie wiedział|o rozgrywanym meczu. 00:13:10:- Ace obstawił 6 w dół.|- Obstaw mi tak samo. 00:13:13:Sezon po sezonie... 00:13:15:tylko on gwarantował wygraną. 00:13:18:Traktował to wszystko tak poważnie... 00:13:20:że wątpię aby to go bawiło. 00:13:22:Ale taki właśnie był. 00:13:25:Szefom koło chuja latało... 00:13:27:czy go to bawi czy nie. 00:13:30:Traktowali go jak 'kasą sklepową'. 00:13:33:Naciskasz guzik, otwiera się szuflada i bierzesz forsę. 00:13:35:Zwłaszcza Remo... 00:13:37:Ten pierdolony degenerat zawsze przegrywał... 00:13:42:Kurwa, wszystko zgarniasz. 00:13:44:Chyba, że Ace za niego obstawił.|- Dosyć! 00:13:47:Ace miał więcej pieniędzy z weekendu... 00:13:49:niż ja ze wszystkich miesięcznych skoków. 00:13:52:Każdą plotkę zanosił Remo. 00:13:56:Kupione walki,|konie na dopingu... 00:13:59:Przekupieni sędziowie... 00:14:02:Mówił temu chujowi wszystko. 00:14:04:I powiem wam, że wcale mu się nie dziwię. 00:14:07:- He!|Zadowolenie Rimo... 00:14:10:było najlepszą na świecie polisą ubezpieczeniową. 00:14:13:- Skurwysyn! 00:14:15:Jak odgadłeś, że Oklahoma wygra z Michigan? 00:14:17:Skąd do diabła wiedziałeś?|Nikt nie obstawiał Oklahomy? 00:14:19:Dlatego tak dużo płacili. 00:14:21:Widzisz?|Znowu nic mi nie powie. 00:14:23:Jak obstawiamy za tydzień? 00:14:26:Jeszcze za wcześnie,|będę wiedział w czwartek. 00:14:30:- Ok wpadniesz do mnie? o 7:00?|- Wpadnę. 00:14:33:Dobra robota, tak trzymaj Ace. 00:14:38:Hej, Nick, chodź tu. 00:14:42:Nicky. Widzisz tego faceta?|Miej na niego oko. 00:14:45:Zarabia dla nas kupę szmalu. 00:14:47:I tak ma zostać. Więc opiekuj się nim. 00:14:51:Tylko nie tak jak twoi pojebani kumple.|Oni nie używają mózgu. 00:14:54:- Dobra?|- W porządku. 00:14:56:- Mi raccomando.|- Tak. A to dla mnie? 00:14:58:I tak, najważniejszą rzeczą, jaką miałem robić... 00:15:00:to pilnować, kurwa tyłka złotego Żyda. 00:15:03:- Chase, daj kilka lufek dla pań. 00:15:06:Byliśmy dobraną parą. 00:15:09:Ja robiłem zakłady a Nicki pilnował wpłat. 00:15:12:Szefowie nas kochali.|Czemu nie? 00:15:17:Jak Nicki zbierał wpłaty co tydzień? 00:15:19:Nie pytajcie.|- Gdzie jest kurwa kasa? Nie widzę. 00:15:23:- Cześć Melissa, Heidi.|- Cześć Sam. 00:15:25:Co to za facet? 00:15:28:- Nie pierdol mi tu. To było '9',|Nie. Było '8'. 00:15:31:Ace, powiedz mu jak obstawialiśmy. 00:15:33:- 8.|- Widzisz?. 00:15:36:- Mówiłem ci że '8'.|- Więc skąd się wzięło '9'? 00:15:38:Bo kutas jesteś. 00:15:40:- Przepraszam.|- Co? 00:15:42:- Czy to twoje pióro?|- Tak moje, a co? 00:15:46:Jest ładne. Nie wiedziałem czyje. 00:15:48:Tak myślałem, że twoje.|Nie chciałbym, żeby zginęło. 00:15:50:Dobra, dzięki.|Weź sobie to jebane pióro... 00:15:52:i wsadź w dupę, pierdolony kutasie. 00:15:57:Cóż, ja tylko chciałem...|- Ty jebany dupku... 00:15:59:Joe, uważaj. 00:16:22:Co to było?|Słyszałeś małą dziewczynkę, Frankie? 00:16:24:Słyszysz małą dziewczynkę, Ace?|Czy ten mały chuj jest dziewczynką? 00:16:27:Co się stało? z tym jebanym twardzielem... 00:16:29:- mówiłeś, że mój kumpel ma se coś wsadzić w jebaną dupę? 00:16:31:- Nicky, uspokój się. 00:16:41:Kiedy ja się zastanawiałem, dlaczego facet powiedział... 00:16:44:to co powiedział.|Nicky po prostu mu przyłożył. 00:16:47:Nicky atakował każdego. Nie ważne jak wielki mógł być facet. 00:16:50:Jeśli pokonałeś go na pięści, wracał z kijem. 00:16:53:Jeśli pokonałeś go na noże, wyciągał spluwę. 00:16:56:A jeśli pokonałeś go na spluwy, powinieneś go zabić... 00:16:59:ponieważ nie da ci spokoju i będzie ciągle wracał... 00:17:02:aż jeden z was zginie. 00:17:13:Ja Nicki ochraniałem Ace'a... 00:17:16:a on zbijał fortunę dla bossów. 00:17:19:Dzięki temu trafił do Las Vegas. 00:17:22:Był maszynką do robienia pieniędzy. 00:17:25:Żyłą złota dla tych gości. 00:17:28:Wkrótce po tym jak przejął kasyno, podwoił pierdolone dochody. 00:17:32:Dzięki niemu forsa lała się strumieniami, 00:17:35:A szefowie byli wniebowzięci. 00:17:39:* Mam 700$ * 00:17:41:* Nie martw się mną * 00:17:43:* I tak wiesz, że przegram * 00:17:47:* Wszyscy wiedzą, że przegram ** 00:17:55:Kierując kasynem, musiałem tolerować, paru chujków, 00:17:59:którzy mieli plecy w lokalnej elicie. 00:18:02:Gdyby nie my, nadal przerzucaliby gnój w oborze. 00:18:06:Hej, musisz dbać o czystość. 00:18:08:Jeśli trzeba, użyj płynu. Ok? 00:18:10:To się już nie powtórzy Sam. 00:18:12:- Panie Rothstein.|- Nie Sam.|To się już nie powtórzy Panie Rothstein. 00:18:16:Kolejny głupi chuj z wielkimi plecami? Czy jak? 00:18:19:- Potrzebujesz go.|- Nie mogę go wywalić? 00:18:21:Może się przydać. To kuzyn Komisarza Hrabstwa. 00:18:24:Niedbałym temu przybłędzie nawet szmaty. 00:18:26:Ale nie miałem wyjścia, musiałem o takich dbać. 00:18:29:Te ćwole rządziły stanem. 00:18:31:Dziękujemy, Senatorze. 00:18:32:To oni ustalali prawo, mieli w kieszeni sędziów.|- Cześć, Ace. Potrzebuję pokój. 00:18:36:Miałem tu tuziny polityków i stanowych oficjeli.|- Pokój Cedrowy. 00:18:38:Przewijali się przez cały tydzień. 00:18:40:- Zaopiekuj się Senatorem, daj mu czego zapragnie.|- Oczywiście. 00:18:42:Niech się cieszy na nasz koszt. 00:18:45:- Apartament prezydencki... 00:18:56:Takim jak nasz Senator firma stawiała wszystko. 00:19:00:Przeżywali swoje pięć minut,|kiedy dorwali się do koryta po wyborach... 00:19:03:dlaczego nie?. Każdy by to wykorzystał. 00:19:06:Ale i tak politycy mało nas kosztowali. 00:19:10:Takie grube ryby jak ten... 00:19:12:stawiali po 30.000 w baccaracie... 00:19:15:takich to dopiero trzeba było pilnować. 00:19:17:Grał szybko i ostro, miał za co... 00:19:21:i mógł nas puścić z torbami. 00:19:23:Rok temu rozbił bank w kilku kasynach na Kajmanach. 00:19:27:Na dole wygrywa 2 miliony... 00:19:29:a u góry kradnie mydło, szampon i ręczniki. 00:19:33:Kolejny kutas milioner. Amator darmowych pokoi... 00:19:36:darmowych odrzutowców i naszego szmalu. 00:19:40:Ale odzyskaliśmy nasze 2 miliony. 00:19:42:Kazałem pilotowi upozorować awarię. 00:19:45:- Nie mam pojęcia jak to do cholery możliwe.|Tak mi przykro. 00:19:47:Ale to się zdarza, maszyny są zawodne. 00:19:50:Dobrze, że tutaj a nie w powietrzu... 00:19:53:Potem spóźnił się na ostatni lot do Japonii. 00:19:56:W innych hotelach nie było miejsc..|- Nie do wiary, nie ma pokoi. 00:20:04:No i wrócił do nas. Dostał do dyspozycji całe piętro. 00:20:06:- Przykro mi z powodu samolotu.|- Chcecie się odkuć?. 00:20:09:- Nie, nie. Żadnych zakładów. 00:20:14:Kiedy wrócił grał ostrożnie. 00:20:20:Stawiał po 1.000, nie jak zwykle po 30.000. 00:20:26:Ale ja znałem takich jak Ichikawa... 00:20:30:wiedziałem, że długo tak cienko nie pogra, nie wytrzymie. 00:20:33:On nie myślał o wygranych 10,000 $... 00:20:35:Myślał o tym, że stracił 90,000. 00:20:38:Więc podwyższył stawkę. 00:20:44:W końcu oddał nam wygraną i dorzucił jeszcze swój milion. 00:20:51:W kasynie obowiązywała zasada "mają ciągle grać... 00:20:53:i ciągle do nas wracać". 00:20:56:Im dłużej grają tym więcej tracą. 00:20:58:A na końcu szmal zostaje u nas. 00:21:00:* A niech to, chciałem wygrać * 00:21:03:* A teraz wyglądam * 00:21:06:* Jak pusta skarpeta * 00:21:10:W Vegas, wszyscy pilnują wszystkich. 00:21:14:- Szóstka, kto rzuci sześć? 00:21:16:Gracze chcą orżnąć kasyno... 00:21:21:więc pilnują ich krupierzy...|- Sześć. 00:21:24:Krupierów pilnują żetoniarze. 00:21:27:Żetoniarzy pilnują kierownicy rewirów. 00:21:30:Ich pilnują szefowie sali... 00:21:33:szefów sali, kierownik zmiany... 00:21:36:A kiedy kierownik zmiany uważa na szefów sali... 00:21:39:pilnuję go ja, kierownik kasyna. 00:21:41:Z kolei nas wszystkich obserwuje oko na suficie. 00:21:49:Plus, tuzin facetów na górze... 00:21:51:którzy byli kiedyś kanciarzami|i znają każdą możliwą sztuczkę. 00:22:15:Tak! 00:22:17:- Bardzo ładnie.|- Mówiłam, że mam dziś farta. 00:22:33:- Dalej. To dla Ginger. 00:22:35:Daj mi sto z tych dziesięciu. 00:22:37:Sto z dziesięciu.|Dziękuję. 00:22:39:Mamy! 00:22:54:- Oh, przykro mi.|- To wina kości. 00:22:57:Dziękuję bardzo. 00:23:00:- Dziękuję wam. Byliście wspaniali. 00:23:02:Dzięki. Masz, Steve.|Tak trzymać, ostra jazda. 00:23:05:To stówka dla ciebie, kochanie.|Dzięki za grę. 00:23:10:- Przestań.|- O co ci chodzi? 00:23:12:- Jak to o co?|Dzięki mnie sporo wygrałeś, odpal mi coś. 00:23:16:- Odpalić ci? Już dość mi ukradłaś. 00:23:18:- Odpal mi z tej sterty żetonów. 00:23:20:- Chcę połowę.|- Obserwowałem cię cały czas. 00:23:23:- Chcę moje żetony.|- Twoja torebka jest pełna jebanych żetonów. 00:23:25:- Nic ci nie ukradłam.|- Spadaj! 00:23:28:- Spadaj?|- Tak! 00:23:31:- A co powiesz na to! 00:24:24:Ale numer, jak w filmie. 00:24:26:Zakochałem się. 00:24:28:Ale w Vegas, z taką laską jak Ginger,|miłość sporo kosztuje 00:24:37:Muszę iść przypudrować nosek. 00:24:50:Misją życiową Ginger były pieniądze.|- Zaraz wracam. 00:24:54:- Jak się masz Ginger?.|- Dzięki, dobrze. 00:24:56:Była królową kasyna. 00:24:58:Ściągała ryzykantów... 00:24:59:i pomagała im wydawać szmal. 00:25:01:- Cześć.|- Cześć, Ginger. Jak leci? 00:25:04:Wspaniale, mam coś dla ciebie.|Super. 00:25:06:Dziękuję bardzo.|Dbaj o siebie. 00:25:09:- Mam dla ciebie pigułki szczęścia, Andy.|- O tak. 00:25:12:Któż by nie pragnął Ginger?|Była najbardziej znaną... 00:25:14:i lubianą z tutejszych naciągaczy. 00:25:22:Przy niej faceci grali... 00:25:24:przez dwa, trzy dni zapominając o swoich domach... 00:25:26:potem wracali do żon i pracy. 00:25:44:Zostało ci coś? 00:25:47:Nie, po drodze parę razy zagrałam. 00:25:52:Wciskała mi gówno.|Schowała forsę do kieszeni. 00:25:57:- Jak się miewasz?|- Dobrze. 00:25:59:- A ty?|- Mam dość. 00:26:02:Ginger miała swój kanciarski kodeks.|- Jeden dla ciebie. 00:26:04:- Dzięki.|Wiedziała jak zadbać o ludzi. 00:26:07:A to cała tajemnica Las Vegas. 00:26:10:- 6.800 $.|- Dzięki. 00:26:13:Ona znała tą tajemnicę i była kimś w tym mieście.|- Dobranoc. 00:26:15:- Dziękuję. 00:26:21:Obdzielała krupierów...|- Hej, Mitch. 00:26:23:szefów rewirów, szefów sali... 00:26:26:szczególnie dbała o chłopców z parkingu... 00:26:28:ci chłopcy mogli załatwić wszystko i wszędzie. 00:26:32:Ginger dbała o parkingowych... 00:26:34:bo ci opłacali ochraniarzy... 00:26:36:ochraniarze opłacali lokalne gliny a oni dawali jej spokój.|- Potrzebuję to na dziś. 00:26:39:- No problem. Dla takiej laski wszystko. 00:26:43:Robota na parkingu, była tak dochodowa, że trzeba było... 00:26:45:odpalać działkę za tą posadę. 00:26:49:Ale jednej rzeczy nigdy nie zrozumiałem ... 00:26:51:kontrolowała wszystko i wszystkich... 00:26:54:z wyjątkiem swojego byłego alfonsa Lestera Diamond'a. 00:26:57:Gin, zrozum, muszę jeszcze opłacić wspólników. 00:27:01:Chcę żebyś zrozumiała, że robię to dla ciebie ... 00:27:03:Ok? 00:27:05:Wszystko ci oddam. W pierwszej kolejności tobie. Ok? 00:27:09:- W porządku.|- Gdzie jesteś? 00:27:12:Gdzie jesteś? Znów odfrunęłaś? 00:27:14:- Jestem tu.|- Nie, nie jesteś. 00:27:16:Gdzie jesteś? 00:27:20:Dla ciebie zawsze tu jestem. 00:27:23:- Jesteś moja.|- Wiem. 00:27:26:Ginger którą znałem nawet nie spojrzałaby na tego gnoja. 00:27:30:- Powodzenia.|- Dzięki. 00:27:32:To był szuler, kanciarz, złodziej... 00:27:34:zwykły naciągacz i szumowina. 00:27:37:Zabiłby za parę dolców.|- Uważaj na siebie. 00:27:39:Zawsze był spłukany i opowiadał bajki. 00:27:42:A ona zawsze mu pomagała. 00:27:44:Dla niej on był pechowcem, który wymaga opieki. 00:27:47:Wierzyła mu i troszczyła się o niego. 00:27:50:Za to o Nickiego nikt nie musiał się troszczyć. 00:27:54:- Jak tu coś znajdziesz to się podzielimy. 00:27:57:On radził sobie aż za dobrze. 00:27:59:Dlatego zawsze miał gliniarzy na karku,|nie dali mu spokojnie wrócić z wakacji. 00:28:02:- Tak ślicznie wszystko spakowałam. Trochę szacunku. 00:28:04:- Spójrz na mnie. To ja muszę z nią mieszkać. 00:28:09:Na lotnisku czekał na niego Frank Marino... 00:28:11:i gliniarze też. 00:28:14:Tym razem podejrzewali go... 00:28:16:o kradzież diamentów w Antwerpii. 00:28:18:Obwiniali go o każdy skok i zwykle mieli rację. 00:28:21:Nicky uwielbiał być gangsterem. 00:28:23:I nie krył się z tym. 00:28:27:- Dawaj to tutaj.|- No już, dawaj to tu. 00:28:29:- Zobacz! Piękne! 00:28:33:I to mnie właśnie martwiło.|Bo okazało się że chcą go wysłać do Vegas. 00:28:37:- To już wszystkie.|- Było więcej. 00:28:41:- Musi być jeszcze kilka sztuk. 00:28:43:- Wyleciały już wszystkie!|- Przestań. 00:28:46:- Nie mów, mogły się zaplątać.|- Nie! 00:28:50:- Nie? A to co? 00:28:52:Teraz już wszystkie, dzięki kochanie. 00:28:55:Nie mogłem się doczekać zabawy w Vegas. 00:28:58:Ale szefowie nie wysłali mnie tam dla rozrywki. 00:29:00:Miałem pilnować żeby nikt nie wkurwiał Ace'a. 00:29:04:I żeby nikt się do niego nie przypierdalał. 00:29:08:- Hej.|- Hej, co u ciebie? 00:29:11:Hej, Sammy. 00:29:13:- Ale mieszkanko.|- Niewiarygodne. 00:29:16:Witajcie w Vegas. 00:29:18:- Nieźle nie? 00:29:20:Ginger. 00:29:27:Cholera. Nie próżnowałeś. 00:29:30:Kochanie choć tutaj. 00:29:33:To jest Jennifer i Nick, moi przyjaciele 00:29:36:- Hi, Jennifer.|- Miło mi. 00:29:42:Po kolacji zostawiliśmy dziewczyny... 00:29:45:i pojechaliśmy pogadać. 00:29:47:I wtedy mnie zaskoczył. 00:29:49:Co myślisz o tym, żebym się tu wprowadził? 00:29:53:O co chodzi? Nie pasuje ci to? 00:29:55:- Nie, jasne że nie.|- Mam twoje pozwolenie? 00:29:59:Jasne że masz.|Chcę tylko, żebyś wiedział... 00:30:02:że to nie żarty. 00:30:04:Nie możesz podskakiwać. 00:30:07:Tutaj nie lubią takich facetów jak my. 00:30:09:A szeryf to prawdziwy kowboj. 00:30:12:Nawet gliny zakopują trupy na pustyni. 00:30:15:Mam to gdzieś. Muszę się stamtąd wyrwać. 00:30:18:Chcę zostawić całe to gówno. 00:30:20:Spójrz na to wszystko. Tu aż kapie od szmalu. 00:30:22:A wiesz co jest najlepsze?|Nikt nie będzie nam patrzył na ręce. 00:30:25:Nikt nie będzie nas pilnował.|Szefowie zostali w domu. 00:30:28:Nick, musisz się pilnować.|Mnie przymknęli dwa razy - bez powodu. 00:30:30:Musisz na prawdę być ostrożny. 00:30:32:Ja prowadzę biznes, wszystko legalnie. 00:30:34:Nie martw się. Nic nie nawywijam. 00:30:37:A już na pewno w nic cię nie wciągnę. 00:30:42:Ace widział Vegas po swojemu... 00:30:45:- Dzwoniłeś do tych gości?, Mówiłeś że przyjeżdżam|- Oczywiście. 00:30:48:...a ja po swojemu. 00:30:51:Dla mnie było nie tknięte. 00:30:54:Bukmacherzy, alfonsi... 00:30:56:handlarze prochów.|Zacząłem nimi trząść. 00:30:58:Kto do chuja miał się tym zająć? 00:31:00:Więc zacząłem ich ustawiać. 00:31:02:A najlepsze jest to, że w końcu znalazłem sposób... 00:31:05:na to, jak nigdy nie przegrywać. 00:31:07:Tak, Nicki miał swoją metodę. 00:31:09:Nie naukową, ale skuteczną. 00:31:11:Kiedy wygrał, kazał sobie płacić. 00:31:13:Kiedy przegrał, kazał im spierdalać. 00:31:16:Co mieli zrobić? Podskoczyć mu? 00:31:20:- Hej, jak leci?|- Jak leci? 00:31:22:- Masz coś dla mnie?|- Co? 00:31:24:Nicky, myślałem że grasz dalej. 00:31:27:Nie. Zabieram wygraną. 00:31:30:- Jesteś pewny?|- Tak, jestem. 00:31:33:- Zbiłeś mnie trochę z tropu|- Zbiłem cię z tropu? 00:31:36:Może wrócisz na trop, jak wsadzę twój jebany ryj w to okienko? 00:31:38:Nie wkurwiaj się Nick. 00:31:40:- Dawaj chuju kasę.|- Wybacz, Nick. 00:31:42:Nie chciałem, żeby tak wyszło. 00:31:44:Dlatego miałeś forsę ze sobą?.|Na wszelki wypadek kutasie? 00:31:47:- Kurwa mój łeb.|- Cwaniaczek. 00:31:51:A teraz Nicholas Santoro opowie nam o pierwszym prezydencie. 00:31:58:George Washington urodził się... 00:32:00:Przez jakiś czas było spokojnie. 00:32:03:Przedstawiliśmy z Ginger Nickiego i Jennifer znajomym... 00:32:06:jako przeciętnych ludzi. 00:32:09:- Pięknie, masz dobry swift. 00:32:11:Ace wciągnął mojego synka do małej ligi. 00:32:14:okazało się, że drugim trenerem... 00:32:17:był jakiś chuj z policji, tajniak. 00:32:19:Ale to nic. Chodziło o dzieciaki. 00:32:22:- Musi zrozumieć, że nie zawsze się wygrywa. 00:32:23:- Cały czas mu to powtarzam... 00:32:27:ale on nie rozumie. 00:32:30:Nicky od razu dał o sobie znać. 00:32:32:Szczególnie w kasynie, ludzie od razu zrozumieli... 00:32:36:z kim mają do czynienia. 00:32:38:Po to mnie tu przysłali szefowie. 00:32:40:Żebym pilnował aby nikt ich nie skubał. 00:32:43:Jak ci dwaj pierdoleni kretyni. 00:32:45:Którzy chcieli nas wyjebać na 200 kawałków... 00:32:48:- Hej! Jak się macie? 00:32:50:Kim jesteś?|Co tu robisz? 00:32:52:Jestem stąd. 00:32:54:- Jesteś stąd?|- Tak. Jestem z nimi. 00:33:00:My czekamy na Carmine. 00:33:02:Tak. Szukamy Carmine. 00:33:04:Był tu. Wyszedł z walizeczką. 00:33:08:Carmine wyszedł?|Wyszedł? 00:33:12:Nie ma go? 00:33:14:Nie ma go tu? 00:33:19:Carmine wyszedł? 00:33:21:Może skoczył na przeciwko... 00:33:23:czy coś w tym rodzaju. 00:33:28:W takim razie powodzenia. 00:33:31:Dzięki Eddie.|Dużo szczęścia. 00:33:33:Wzajemnie.|- Nie podpisali papierów. 00:33:36:Już nie muszą. 00:33:40:Konkurencję ostrzegaliśmy. 00:33:43:Reszta musiała bardzo uważać. 00:33:47:Jak te ćwole, które nigdy... 00:33:49:nie słyszały o Nickim ani o szefach. 00:33:51:Z takimi jest ciągle kłopot. 00:33:53:Jak się ich przyłapie, wracają tu znowu... 00:33:55:z doklejonymi brodami i nosami. 00:34:00:Można ich rozpoznać po sposobie obstawiania. 00:34:03:Ten dupek gra tylko żetonami po 500 $... 00:34:06:i tak dziwnie się składa, że zawsze trafia. 00:34:13:I gdyby nie był tak kurewsko zachłanny|nikt by się nie skapował. 00:34:16:Ale oni wszyscy są zachłanni. 00:34:36:Krupier był słaby, ale nie kupiony. 00:34:39:Nie zasłaniał kart. 00:34:42:Za wysoko je podnosił. 00:34:57:Facet z brodą podglądał kartę... 00:35:00:i dawał cynk temu który grał przy tamtym stole. 00:35:11:To ich stary numer. 00:35:14:Krążą po kasynach, wypatrując słabych krupierów... 00:35:18:jak lwy wypatrują słabych antylop. 00:35:25:Centrala. Tu pan R. 00:35:26:Przyślijcie mi ludzi do drugiego rewiru. 00:35:46:Black Jack 19, drugi stołek, broda. 00:35:50:Centrala. Urodziny, głośno. 00:36:30:Człowiek upadł! 00:36:33:Lekarza!|To zawał. 00:36:36:Będzie dobrze.|Tylko trzeba go przenieść w inne miejsce. 00:36:42:Kiedy dowiadywali się... 00:36:45:że poraził ich prąd... 00:36:46:i zaczęli kapować o co ich czeka... 00:36:49:wtedy żałowali, że na prawdę nie dostali zawału. 00:36:54:Okazało się, że on i jego jebana paczka... 00:36:56:skubie nas systematycznie od lat. 00:36:59:- Ma gdzieś kabel.|- Hej, co robicie? 00:37:02:Tu jest. To jest to. 00:37:04:- To jest sąd dla oszustów.|- O boże! 00:37:07:Nie, nie! 00:37:10:Niech wszyscy wiedzą... 00:37:12:że coś się tu zmieniło. 00:37:15:Te kutasy miały być dowodem na to... 00:37:17:że zabawa się skończyła. 00:37:19:Zauważyłem, że przekładasz żetony... 00:37:21:prawą ręką. 00:37:24:Potrafisz obiema rękami?|- Nie. 00:37:26:Nie potrafisz dwoma rękami?|- Nie, sir. 00:37:28:A potrafisz lewą ręką? 00:37:30:Cóż, nigdy nie próbowałem. 00:37:33:- Więc jesteś praworęczny.|- Tak. 00:37:43:Teraz będziesz musiał się nauczyć robić to lewą ręką. 00:37:48:- Coś około 100, 110, tysięcy.|- Zgadza się. 00:37:51:Ok. 00:37:55:Tak dużą sumę lepiej przeliczyć bez świadków. 00:37:58:Zapraszam pana do mojego biura... 00:38:01:odrobina prywatności. 00:38:03:Proszę przysłać nam... 00:38:06:butelkę szampana. 00:38:08:Oczywiście.|Jakiegoś extra. 00:38:10:Jestem Billy Sherbert, kierownik.|- Witam. 00:38:12:Dobrze się pan u nas bawi?|- Tak. 00:38:14:Policzymy pieniądze bez świadków. 00:38:17:Muszę złapać samolot do Cleveland.|Mogę odebrać wygraną? 00:38:23:Zobacz co mi zrobili z ręką! 00:38:27:Dobra, dam ci wybór: 00:38:30:Albo wygrana plus młotek, albo po prostu wychodzisz. 00:38:34:Co wybierasz?|Po prostu wychodzę. 00:38:36:I powiedz kolesiom co im grozi, jak będą chcieli też nas wyjebać. 00:38:39:Przepraszam. Popełniłem wielki błąd.|Masz kurwa rację. Błąd jak chuj. 00:38:43:Jeśli tu wrócicie i was złapiemy... 00:38:45:odetniemy wam łby i już stąd nie wyjedziecie. 00:38:47:Widzisz kurwa tą piłę?|Właśnie jej użyjemy. 00:38:52:- Wynocha.|- Dziękuję. 00:38:55:Wyrzućcie go na ulicę i powiedzcie glinom|że wpadł pod samochód. 00:38:58:Wkrótce wszystko się poukładało. 00:39:00:Skończyły się kanty, wpływy rosły... 00:39:02:a bossowie byli szczęśliwi. 00:39:05:A ja postanowiłem skąp likować sobie życie. 00:39:08:Zawsze unikałem ryzyka, zawsze... 00:39:10:ale tym razem postawiłem resztę mego życia|na niepewną kartę. 00:39:13:Lat nam nie ubywa. 00:39:15:Nie uważasz, że to już czas? 00:39:18:Nie jesteś już zmęczona takim gównianym życiem? 00:39:20:Chcesz mnie unieszkodliwić? 00:39:22:Lepiej. 00:39:25:Chcę się z tobą ożenić. 00:39:28:Wyjdziesz za mnie? 00:39:30:Mówię poważnie. 00:39:34:Chcę się ustatkować, założyć rodzinę. 00:39:38:Wybrałeś nie tę dziewczynę, Sam. 00:39:41:Bylibyśmy dobrymi rodzicami. 00:39:43:Nie znasz mnie. 00:39:45:Poznałeś mnie trzy miesiące temu. 00:39:47:Mam 43 lata i nie chcę czekać. 00:39:50:Znam cię na tyle, żeby wiedzieć że bardzo cię kocham. 00:39:53:Nie wyobrażam sobie lepszej żony. 00:39:56:I nie chcę już dłużej czekać. 00:40:00:Znasz wiele szczęśliwych małżeństw, Sam? 00:40:03:Bo ja nie. 00:40:06:Tak wiem o tym. 00:40:12:Zależy mi na tobie. 00:40:14:Ale to zupełnie inne uczucie. 00:40:19:Przykro mi, ale ja cię nie kocham. 00:40:24:W porządku.|Rozumiesz? 00:40:29:Przykro mi. 00:40:31:Nie. Ja.... Ja... 00:40:35:Myślę, że to przyjdzie z czasem. 00:40:38:Na dłuższą metę liczy się wzajemny szacunek. 00:40:42:Jestem realistą, godzę się z tym. 00:40:46:Czym jest miłość? 00:40:48:To wzajemny szacunek, oddanie. 00:40:51:Wzajemna troska jednej osoby o drugą. 00:40:54:I jeżeli zbudujemy jakiś fundament... 00:40:57:oparty o wzajemny szacunek... 00:41:00:polubisz mnie z czasem na tyle... 00:41:03:że mi to wystarczy. 00:41:09:A jeśli to nie wypali, nie zadziała... 00:41:12:co będzie ze mną? 00:41:15:Wiesz, że nieźle mi idzie a będzie jeszcze lepiej. 00:41:17:Cokolwiek by się nie stało... 00:41:19:i jeżeli ten związek nie wypali... 00:41:21:zapewnię ci dobry byt do końca życia. 00:41:24:A jeśli będą dzieci... 00:41:26:zadbam o ciebie bardziej,|niż możesz to sobie wyobrazić. 00:41:29:Co ty mi proponujesz? 00:41:31:To co mówiłem, gwarantuje ci utrzymanie... 00:41:34:do końca życia.|Przyrzekam ci to. 00:41:40:Zaryzykujesz? 00:41:53:Biorąc ślub z Ginger, wiedziałem jaką ma reputację. 00:41:56:Ale mówiłem sobie, pierdolić to, jestem Sam Rothstein. 00:41:58:Mogę ją zmienić. 00:42:02:Cały Ace. 00:42:04:Naspraszał samych ważniaków bo wiedział|że przyjdą. 00:42:07:Wiedział, że każdy z nich coś od niego chce. 00:42:10:U niego nikt nie miał taryfy ulgowej,|nawet Ginger. 00:42:13:Z nią też grał w otwarte karty. 00:42:15:Zrobił jej dziecko jeszcze przed ślubem. 00:42:18:Potem podrzucili nam małą Amy... 00:42:20:kiedy pojechali w podróż poślubną. 00:42:22:Ale co tam, to kochany dzieciak. 00:42:27:Czujesz na sobie mój wzrok? 00:42:32:Czujesz mnie w sercu? 00:42:35:Czujesz mnie w żołądku? 00:42:41:Czujesz mnie w sobie? 00:42:43:w środku? 00:42:48:Bo zaraz tam przyjdę. 00:42:51:Odpowiedz. 00:42:53:Kocham cię. 00:42:55:Ja ciebie też. Wiesz o tym? 00:42:58:- Wiesz o tym?|Tak. 00:43:00:Ale ten ślub to teraz najlepsze wyjście dla mnie. 00:43:04:Zgadza się. I będzie dobrze. 00:43:07:Obiecujesz? 00:43:09:Tak, i życzę ci szczęścia. 00:43:12:Tak? 00:43:13:Tak. Zrobiłaś to co w tej chwili dla ciebie najlepsze. 00:43:17:Tak myślę. 00:43:20:Masz zapewnioną przyszłość, jesteś bezpieczna. 00:43:22:Kochanie, jesteś teraz ustawiona w Vegas. 00:43:25:To dla nas cudowne. 00:43:28:Będę zawsze pod ręką. 00:43:31:Nigdzie nie odchodzę. 00:43:34:Teraz na ciebie patrzę. 00:43:36:Widzę cię pierwszy raz w życiu. 00:43:39:Czuję ukłucie w sercu. 00:43:41:Masz 14 lat. 00:43:44:Widzę cię pierwszy raz. 00:43:46:Długonogi źrebaczek... 00:43:50:z głupim aparatem na zębach. 00:43:52:Zawsze cię taką widzę. 00:43:56:Dobra. Pogadamy później. 00:43:58:Pa. 00:44:05:wszystko dobrze? 00:44:07:Tak. 00:44:10:To czemu płaczesz? 00:44:13:Nie płacze. 00:44:20:Może nie powinnaś tyle pić. 00:44:22:Nic mi nie jest. Tylko.... 00:44:28:Musisz zrozumieć. 00:44:31:Znam Lestera od dziecka. 00:44:36:Chciałam tylko się pożegnać. 00:44:39:Ja tylko...|Ja nie... 00:44:43:Chyba mam do tego prawo? 00:44:48:Ok? 00:44:50:Ok. 00:44:52:Ale ten etap już się skończył. 00:44:55:- Mam rację?|- Tak. 00:44:58:Teraz jesteś ze mną. 00:45:01:- Tak.|- Na pewno? 00:45:06:- Jesteś pewna?|- Tak. 00:45:09:Tak. 00:45:16:- Chodźmy. Wróćmy do gości|- Ok. 00:45:35:Oh! 00:45:38:Jest wspaniale. 00:45:44:Cudownie. 00:45:51:To wszystko moje rzeczy.|O Boże. 00:45:54:Przeniosłeś moje rzeczy! 00:45:57:Nie mogę... 00:46:00:Przymierz. To twoje. 00:46:02:Żartujesz. 00:46:05:O boże.|Co to? 00:46:09:Szynszyle. 00:46:11:Takie miękkie. 00:46:13:Miłe co? 00:46:20:Jeszcze nikt nie był dla mnie taki dobry. 00:46:34:O mój Boże! 00:46:36:myślisz, że to nie wypada... 00:46:39:założyć to wszystko na raz? 00:46:41:Zrobisz jak zechcesz. 00:46:43:I co? Dotrzymuję obietnic? 00:46:46:Jesteś cudowny, biżuteria też. 00:46:49:Jest jedno ale. Musimy to trzymać w banku. 00:46:52:A mogę trzymać tą bransoletkę w domu? 00:46:55:Posłuchaj mnie uważnie. 00:46:58:- Powiem ci teraz coś bardzo ważnego.|- Ok 00:47:01:Wszystkie te rzeczy są nic nie warte. 00:47:04:Pieniądze też.|Jeżeli nie ma zaufania. 00:47:06:Muszę móc ci ufać. 00:47:19:Ginger miała do dyspozycji w banku|ponad milion w gotówce i biżuterii... 00:47:22:Ona kochała te gówna. 00:47:25:Była bezpieczna i szczęśliwa. 00:47:27:Ale taki facet jak ja musi mieć na boku|zawsze jakiś szmal. 00:47:32:Gliny i porywacze nie przyjmują czeków. 00:47:34:- Pomóc panu, Panie Collins? 00:47:37:Więc zdeponowałem dwa miliony w banku Los Angeles... 00:47:39:Na nazwisko państwa Collins. 00:47:42:To było zabezpieczenie na wypadek szantażu czy porwania. 00:47:50:A jeżeli mi się takie coś kiedyś przytrafi.... 00:47:52:to mogę nie móc tu przyjechać i zabrać tych pieniędzy. 00:47:55:Dałem więc Ginger jedyny kluczyk do skrytki z forsą|która mogła mi kiedyś uratować życie. 00:48:12:To karta wzorów podpisów. 00:48:15:Po złożeniu podpisów żadna osoba, poza nią... 00:48:18:nie będzie miała dostępu do skrytki ?|Nawet ja? 00:48:21:Tak pan sobie życzył. 00:48:24:Mogę pana o coś zapytać. 00:48:27:Musi pan na prawdę ufać żonie? 00:48:32:Tak. Bardzo. A co? 00:48:36:To wspaniałe.|Ale nie spotykane. 00:48:38:Większość naszych klientów nie ufa żonom. 00:48:40:* Pozwól mi cię zabrać *|* Zabiorę cię tam * 00:48:44:* Gdzie na twojej twarzy *|* Nie będzie już widać smutku * 00:48:50:* Nigdy nie będziesz szczęśliwsza * 00:48:56:Ginger zabezpieczona, gotówka też.|Poczułem się pewniej. 00:49:00:Musiałem znowu zmienić stanowisko... 00:49:02:mianowałem się wiec Szefem Działu Zaopatrzenia. 00:49:04:Po to, żeby nikt nie czepiał się mnie o Licencję. 00:49:07:Vegas było dla mnie jak marzenie. 00:49:10:Problem w tym, że Nicky miał całkiem|inną wizję Las Vegas. 00:49:12:Najpierw pożyczałem każdemu na 3% tygodniowo.|Na zachętę. 00:49:16:- Nie każ nam cię szukać.|- Nie daj dupy jak jakiś kutas. 00:49:18:- Spoko. nie musicie się o mnie martwić. 00:49:20:- Doceniam to.|Dzięki Nicky. 00:49:22:Sami degeneraci, hazardziści, ćpuny. 00:49:25:Wkrótce połowa krupierów z Tangiers|siedziała mi w kieszeni. 00:49:29:Potem wziąłem się z ostro grających pokerzystów. 00:49:34:To było takie oczywiste. 00:49:36:Nicky oparł swoją taktykę na sygnałach.|- Otwieram za 500$. 00:49:40:Jeden dawał sygnały drugiemu. 00:49:43:Każdy sygnał coś oznaczał. 00:49:46:Nicki łudził się, że nikt go nie obserwuje.|Mylił się. 00:49:49:A ja nie chciałem mieć na głowie tych agentów. 00:49:52:- Cztery asy.|- Nie do wiary. 00:49:59:Życzyłem Nickiemu i jego zgrai, żeby przepadli. 00:50:03:Ale co miałem zrobić?|Rozpocząć wojnę? 00:50:06:Nicky jest z mafii a ja nie.|Więc nic nie mogłem zrobić. 00:50:09:Uważaj są tu agenci z komisji gier. 00:50:11:No i co z tego?|Nie mogę tu wygrywać? 00:50:13:Wygrywasz cały tydzień.|Przyłapią cię. 00:50:16:Ace, tak kurewnie martwił się kasynem... 00:50:20:że zapominał po co tu jesteśmy. 00:50:24:Milion razy chciałem mu wrzasnąć do pierdolonego ucha... 00:50:26:"To jest Las Vegas. 00:50:28:Jesteśmy tu po to by kraść... 00:50:30:ty głupi pojebany młośku" 00:50:37:Mam w dupie jego koneksje. 00:50:39:Powiedz mu, że ma zdjąć te jebane nogi ze stołu. 00:50:41:Co on myśli, że to jakaś cholerna stodoła? 00:50:44:Czy mógłby pan zdjąć nogi ze stołu? 00:50:49:Mógłbym.|Ale jestem właśnie w złym humorze. 00:50:53:Pierdolony dupek. Ani drgnie. 00:50:55:Wezwij ochronę. 00:51:01:- Jak leci?|- Dobrze. A tobie? 00:51:04:Wyświadczysz mi przysługę?|Zdejmij nogi ze stołu i załóż buty. 00:51:08:Spierdalaj! 00:51:13:Wywalcie tego fjuta i dla przykładu... 00:51:15:otwórzcie drzwi jego jebanym łbem. 00:51:18:Musi pan stąd wyjść.|Zechce pan pójść z nami? 00:51:22:Gówno prawda. Nigdzie z wami nie idę. 00:51:25:Gówno prawda - wychodzisz.|- Spierdalaj! 00:51:27:Wiesz do kogo się przypierdalasz? Wiesz? 00:51:30:Ty jebany pedale! Wiesz z kim masz do czynienia? 00:51:33:Zostawcie mnie! 00:51:36:Przestańcie, zabijecie mnie! 00:51:39:To nie koniec. Za godzinę zadzwonił telefon. 00:51:41:Ace, co się stało?|Wiesz, że to mój człowiek? 00:51:45:Nie wiedziałem.|Ale wiesz co on zrobił? 00:51:47:Ja do niego grzecznie a on mi kazał spierdalać. 00:51:50:Obraził też Billiego a mnie nazwał ciotą.|- Co? 00:51:53:Wtedy kazałem wywalić frajera.|- Hej, chodź no tu. 00:51:56:Nazwałeś mojego kumpla ciotą?|Kazałeś mu spierdalać? 00:51:59:Tak było?|Powiedziałeś mu, że ma spierdalać? 00:52:02:Chodź tu. 00:52:06:Pójdziesz tam i przeprosisz. 00:52:08:I módl się żeby cię wpuścił. 00:52:10:Następnym razem tak ci stłukę ten łeb... 00:52:14:że nie włożysz na niego swojego kapelusza. 00:52:17:Głupi chuj.|Sammy, słuchaj. 00:52:19:Ten gość nie wiedział z kim rozmawia. 00:52:22:Nie wiedział, że się przyjaźnimy. 00:52:25:Jest mu przykro. 00:52:27:Zrób mi przysługę i wpuść go jeszcze... 00:52:30:Obiecuję, że będzie grzeczny. 00:52:32:Oby, bo inaczej wyleci stąd na dobre, 00:52:35:i wtedy nikt mnie nie przekona żeby go znów wpuścić. 00:52:37:Przepraszam za wszystko, naprawdę. 00:52:39:W porządku, Ace?|Dzięki kolego. 00:52:43:Zdjąłeś buty? i położyłeś giry na stole? 00:52:47:Ty śmierdzący końskim gnojem kutasie-matkojebco! 00:52:51:Jeszcze raz mnie tak wkurwisz a zakopie cię na pustyni. 00:52:54:- Idź przeprosić|- Nicky, przepraszam. 00:53:02:Ace był bardzo wrażliwy. 00:53:04:Szczególnie jak obrósł w piórka. 00:53:07:Jak wtedy kiedy podkupił treserów tygrysów z Palace... 00:53:10:wybudował im nową scenę i podarował Rolls-Royca. 00:53:14:Potrafił ściągnąć tłumy. 00:53:17:To była jego kurewska zaleta. 00:53:19:Ściągnął musical "Femme Fatale" z Paryża... 00:53:22:ale zapomniał, że europejskie tancerki są leniwe. 00:53:25:Musiał je ważyć co tydzień, żeby nie utyły|i nie wyglądały jak balony. 00:53:29:Masz dwa kilo nadwagi. 00:53:31:- Dlaczego?|- Panie Rothstein, sir. 00:53:33:Nie mów do mnie "sir."|Dlaczego ma nadwagę? 00:53:37:Staram się to wytłumaczyć. 00:53:39:Panie Rothstein wystarczy. 00:53:41:Czasem trudno wytrzymać taką presję... 00:53:45:Nie ściemniaj, tylko odpowiedz.|Dlaczego ma nadwagę?. 00:53:48:Ona boi się, że jak nie zrzuci nadwagi to|straci pracę. To stres. 00:53:52:Ma rację, właśnie straciła pracę.|Odeślij ją do Paryża. 00:53:55:- Ona jest nam potrzebna!|- Dość tego! 00:53:58:- Ona jest bardzo potrzebna.|- Mam to gdzieś. Jest leniwa. 00:54:00:W ogóle to podziwiam faceta. 00:54:03:Potrafi dostrzec oczywiste rzeczy,|i zrobić z nich użytek. 00:54:05:To jedyne miasto, gdzie zakłady są legalne. 00:54:09:Więc dlaczego by tego nie wykorzystać? 00:54:11:Pozbierał bukmacherów z ulicy... 00:54:14:i posadził ich wszystkich w kasynie. 00:54:16:Upłynęło parę lat... 00:54:19:i wszyscy go naśladowali. 00:54:21:Dzięki moim innowacjom... 00:54:26:i zaangażowaniu Nickiego... 00:54:32:całkiem dobrze nam szło. 00:54:36:Uważaj. Mają cię na oku. 00:54:40:Dlaczego?. Ktoś narzekał? 00:54:43:Usłyszałem od ochraniarzy. 00:54:45:Szeryf chce ci dokopać.|Chce cię wpisać do Czarnej Księgi. 00:54:48:Sram na Czarną Księgę. 00:54:50:Mają tam dwa nazwiska... 00:54:52:a jedno z nich to Al Capone. 00:54:54:Jak cię tam wpiszą, będziesz miał kłopoty. 00:54:58:Nie będziesz mógł wchodzić do kasyna. 00:55:00:Robię tylko to co muszę.|Z czego mam żyć? 00:55:03:Tylko ci mówię.|Nie gadaj że cię nie ostrzegałem. 00:55:06:Dobra. 00:55:12:Pani Rothstein, spojrzenie tutaj.|Uśmiech. 00:55:15:Dziękuję. 00:55:20:Jego praca, zaangażowanie... 00:55:23:i dostawa świeżej krwi do Las Vegas... 00:55:26:zapewniły mu trwałe i szacowne miejsce... 00:55:29:w naszej społeczności... 00:55:31:Jako szef korporacji Tangiers... 00:55:34:z przyjemnością witam Sam Rothsteina... 00:55:36:W klubie doliny Las Vegas. 00:55:43:U nas za taką robotę wsadziliby mnie do więzienia. 00:55:47:Tutaj obsypali mnie nagrodami. 00:55:51:Miło mi przyjąć ten dowód uznania... 00:55:55:od fundacji dobroczynnej Las Vegas. 00:55:58:Gratulacje kochanie. 00:56:00:Sam przewyższył wszystkich. 00:56:04:Uwielbiałem patrzeć jak Ginger zabawia gości. 00:56:08:Wszyscy ją kochali.|A dało się jej nie kochać? 00:56:12:Potrafiła być dla nich przeurocza. 00:56:14:Ludzie uwielbiali być blisko niej. 00:56:16:- Przyprowadź Amy na urodziny Sashy. 00:56:19:Z przyjemnością. Bardzo się ucieszy. 00:56:22:- Wspaniale. 00:56:24:Sprawiała, że wszyscy czuli się świetnie. 00:56:31:Gratulacje Sam. 00:56:33:Dzięki. 00:56:35:- Pani Rothstein. Miło mi panią poznać. 00:56:40:Jest pani najwspanialszą kobietą jaką widziałem. 00:56:43:Jest pan szczęściarzem, panie Rothstein. 00:56:48:Dziękuję.|Dziękuję za komplement. 00:56:50:To młody chłopak z kasyna. 00:56:52:Miły.|Bystry. 00:56:55:Ale trochę za śmiały przechujek!|Następnego dnia go wylałem. 00:56:58:Ginger tak działała na ludzi.|Ośmielała ich. 00:57:03:Chcesz zobaczyć? 00:57:07:Tatuś dał mi tą biżuterię, bo bardzo mnie kocha. 00:57:11:Ale chociaż bardzo ją kochali, 00:57:14:nie wiedzieli czym ją zdobyć. 00:57:16:Popatrz na to, tatuś mi to dał... 00:57:20:Ponieważ Ginger była szczęśliwa.|Ja mogłem skupić się na robocie. 00:57:25:Automaty co mało płacą, stoją tam. Z tyłu. 00:57:27:Czemu z tyłu? Nie widać ich. 00:57:31:- Dobrze...|- A gdzie te z dużą kumulacją? 00:57:34:- No cóż...|- To najlepsze automaty. To one nakręcają atmosferę. 00:57:38:Nic dziwnego, że obroty spadają. 00:57:40:- Atmosfera jest tutaj nie w koncie. Daj je tu.|- Dobrze. 00:57:43:Posłuchaj. Tu są trzy sposoby działania: 00:57:46:słuszny, niesłuszny i mój. 00:57:49:- Kapujesz?|- Tak, ma pan rację. 00:57:53:- Dziękuję.|- Nie dziękuj. Po prostu zrób to. 00:57:56:Jesteś szefem tej sali i powinieneś już dawno tak zrobić.|A nie dopiero jak ci powiem. 00:58:00:Dang, słyszysz?|Panie Rothstein. Przepraszam. 00:58:03:Pracowałem 18-godzin na dobę. 00:58:07:A Ginger cieszyła się życiem w Vegas. 00:58:10:Proszę za mną. Mam dla pani lepszy stolik. 00:58:13:Co powiedziałaś temu kutasowi? 00:58:16:Że jestem panią Rothstein. 00:58:19:W końcu musisz coś z tego mieć. 00:58:24:I w końcu stało się to... 00:58:26:czego się obawiałem a co stać się musiało. 00:58:29:Nicky dostał zakaz wstępu do wszystkich kasyn w Las Vegas. 00:58:33:Wiec ja nie mogłem się z nim spotykać, ani nawet pokazywać w Vegas. 00:58:37:Co to kurwa znaczy? 00:58:40:"Będzie wyproszony z każdego kasyna w Las Vegas. 00:58:44:A lokal każdorazowo zapłaci karę w wysokości... 00:58:48:100.000 dolarów..." 00:58:51:- Wierzysz w to gówno?|- Tak. Dali ci szlaban. 00:58:54:"Ponieważ ma reputację podejrzanego..." 00:58:58:Skurwysyny! 00:59:00:Da się to jakoś obejść? 00:59:03:Niestety nie. 00:59:06:Dobra. Powiedzmy, że ... 00:59:09:chcę zjeść kanapkę taką jaką lubię w knajpie... 00:59:13:która jest w kasynie? 00:59:15:Zapomnij. Nie możesz nawet wejść na parking. 00:59:18:To poważna sprawa. 00:59:21:Krótko mówiąc.|Udupili mnie? 00:59:24:Coś koło tego. 00:59:27:Nie docierało do niego znaczenie Czarnej Księgi. 00:59:31:Nie tylko zamknęły się przed nim kasyna... 00:59:34:ale teraz każdy glina i każdy agent FBI znał jego nazwisko. 00:59:39:Nicky znalazł się na jednej liście z Al Capone.|Ale miał to w dupie. 00:59:42:Muszę coś zrobić. Nie pozbędą się mnie tak łatwo. 00:59:46:Zostaję. 00:59:49:Pierdolę ich. Niech spierdalają. 00:59:56:Skoro wsadzili mnie w takie gówno... 00:59:58:to zacząłem robić wszystko po swojemu. 01:00:01:Ściągnąłem tu mojego brata Dominika i kilku desperatów... 01:00:06:i zaczęliśmy obrabiać ważniaków.|Szefów kasyn, bukmacherów... 01:00:09:i innych ważniaków.|Kogo popadnie. 01:00:12:Zmontowałem zajebiście dobrą ekipę. 01:00:15:ściągnąłem Sal'a Fusco. Speca od włamań. 01:00:19:I Jack'a Hardy, który sprzedawał sejfy przed wyrokiem. 01:00:24:Był też Bernie Blue.|Potrafił obejść każdy alarm. 01:00:29:Było jak za dawnych czasów. 01:00:31:Otworzyłem własny sklep jubilerski "Przypływ Złota" 01:00:36:Czasem sam robiłem jakiś włam, dla własnej przyjemności. 01:00:39:Ale odwracałem zdjęcia ludzi, których obrabiałem... 01:00:42:żeby na mnie nie patrzyli.|Wkurwiało mnie to. 01:00:45:- Co tak długo?|- Bo skurwiel nie chce wyjść! 01:00:48:- Ooo wychodzi!|- Naucz się je otwierać a nie będziemy musieli ich wynosić. 01:00:52:Na tych kamieniach są skazy. 01:00:55:Jeśli Peppe je podmienia, to niech lepiej spierdala. 01:00:59:- Tak? 01:01:01:- Są w apartamencie 'K'.|- Sami? 01:01:04:- Tak, sprawdziłam.|- Wyszli? 01:01:06:- Tak, jest OK.|- Dzięki. 01:01:09:Miał wtyczki wszędzie.|W hotelach... 01:01:12:- Pośpieszcie się.|- Dobra. 01:01:14:Na parkingach.|- Właśnie przejechali. 01:01:16:- Dobra powiem mu. 01:01:18:- Gruba ryba.|- Pokój 1230 w Scirocco. 01:01:20:W biurach. 01:01:22:- Nowe monety.|- Nowe? Dobra dzięki. 01:01:26:Nicki każdemu odpalał dolę. 01:01:27:- Przyjechał. 01:01:33:Byli bardzo ostrożni. 01:01:35:Zawsze omijali alarmy... 01:01:38:A jeśli nie, to wiercili tyle dziur,|żeby wywalić ścianę młotem. 01:01:44:Nicky kradł co popadnie. 01:01:46:Nikt tu nie widział wcześniej czegoś podobnego.|Nawet gliniarze byli w szoku. 01:01:51:A Nicky tak się rozpędził, że zrobił se z Vegas|pierdolony Dziki Zachód. 01:01:54:- Miałem dostawę diamentów z Israela... 01:01:56:A czego do chuja się po mnie spodziewali?|Przecież musiałem jakoś zarabiać? 01:02:00:Ten diament ma skazy. 01:02:03:- Nie ma skaz.|- Robię to od 25 i widzę. 01:02:06:Lepiej wyczyść se tą lupę,|bo te diamenty nie mają skaz. 01:02:10:Skradziony towar... 01:02:12:wysyłaliśmy do Palm Springs albo Arizony. 01:02:15:Znałem tam paru Arabów. 01:02:18:Co się tak pierdolisz? Gadasz czy kupujesz? 01:02:21:Spokojnie - negocjuje z nim. 01:02:23:40 tysięcy za wszystko. 01:02:25:Dam 20 tysięcy. 01:02:28:Nagle mówi po angielsku?. 25 tysięcy... 01:02:31:Zamieniłem swoją sypialnię na bankowy sejf.. 01:02:34:trzymałem tu wszystkie łupy. 01:02:37:To było bezpieczne... 01:02:40:W sklepie, mogły towar przechwycić gliny... 01:02:43:albo moi kolesie. 01:02:45:Tylko ja miałem klucz.|Jennifer to pierdoliła. 01:02:48:Zasypiała na kanapie przed telewizorem. 01:02:51:Towar należał do mnie.|Nie posyłałem nic szefom. 01:02:54:Nie mogłem, myśleli że nie kradnę. 01:02:58:Zarabiali w chuj szmalu na kasynach... 01:03:01:i bali się, jakiejkolwiek wpadki. 01:03:04:- Każdy dostał działkę? 01:03:07:- Tak.|- Na pewno? 01:03:09:Dlatego właśnie zanim tu przyjechałem.|Vegas było spokojnym miastem. 01:03:13:Ale ile pieniędzy można trzymać w szafie? 01:03:16:Musisz coś zrozumieć... 01:03:19:takie przedsięwzięcia niekiedy przynoszą straty... 01:03:21:musisz być na to przygotowany. 01:03:23:Część umieściłem u Charliego Clark'a.|Bankiera Ace'a. 01:03:28:Załatwi mi to pan? 01:03:31:- Tak.|- Dam 50,000 w gotówce. 01:03:34:Część inwestowałem legalnie. Np. w restaurację. 01:03:38:- To ostatnia?|- Tak. 01:03:40:Prowadził ją mój brat Dominick. 01:03:43:Skurwiele. 01:03:49:- Jak leci?|- W porządku. 01:03:51:- Dzięki.|- Bawcie się dobrze. 01:03:53:Udławcie się tym matkojebcy. 01:03:55:- Cześć.|- Witaj, co słychać. 01:03:58:Tak, Nicky kochał knajpy. Wiedział jak je prowadzić. 01:04:01:I zawsze na nich zarabiał. 01:04:04:W Vegas otworzył "KRZYWĄ WIEŻĘ".|Przychodzili tam sami ważniacy... 01:04:08:politycy, gwiazdy rewii i filmów. 01:04:12:- Show we "FLAMINGu" jest coraz lepszy. 01:04:14:- Sammy prosił, żebyś do niego zadzwonił w wolnej chwili. 01:04:18:- Zrobił cię posłańcem?|- Za dolca wszystko... 01:04:21:- Smacznego.|- Dzięki. 01:04:24:Nickiemu szczególnie podobały się dziewczyny z rewii. 01:04:28:On był dla nich gwiazdą. 01:04:30:- Nie zauważasz mnie?|- Hej, to jest Shelly. 01:04:33:- Witaj Shelly. 01:04:35:- To jest Stacy. 01:04:37:- A to jest Nick.|- Zjemy kolację?|- Z przyjemnością. 01:04:40:My zajrzyjmy najpierw do kuchni.|Przepraszam na chwilę. 01:04:43:Choć pokażę ci. Mamy tu dziennie świeże dostawy. 01:04:46:Chleb z rodzinnych stron.|Ryby z Californi. 01:04:49:Dobrą kuchnię poznasz po cielęcinie. 01:04:53:Cielęta karmione mlekiem mają białe mięso. 01:04:56:Tu wszędzie jest różowe.|Przesuń się kochanie. 01:05:00:To różowe gówno możesz tłuc przez dwa dni|i nigdy nie będzie kruche. 01:05:04:Wiesz co mam na myśli. 01:05:07:Jak wyszedłem to mnie napadli. 01:05:10:Kilku facetów.|Wiszę im kasę wiec zabrali mi pieniądze. 01:05:14:- Tak było.|- Tak? 01:05:16:- Tak.|- Uważasz się za mężczyznę? 01:05:18:Jesteś kłamliwym nędznym matkojebcą|i zdegenerowanym starym hazardzistą. 01:05:23:Wiesz o tym?|A w domu dwójka dzieciaków. 01:05:25:Dałem ci kasę żebyś zapłacił jebany czynsz... 01:05:28:i kupił żarcie do domu. 01:05:30:Twoja żona dzwoniła, że wyłączyli wam kurwa ogrzewanie. 01:05:33:Gdzie przejebałeś kasę? Nie grałeś? 01:05:36:- Nie? Nie grałeś?|- Nie grałem... 01:05:38:Nie wkurwiaj mnie, Al!|Nie rób mnie w chuja. 01:05:41:Lepiej nie kłam i nie rób ze mnie głupka. Nie grałeś? 01:05:45:To gdzie przejebałeś te pieniądze... 01:05:47:Przyznaj się że grałeś a dam ci te jebane pieniądze|na jebane ogrzewanie! 01:05:50:Przegrałeś? Co?|Tak... 01:05:55:Jebany degenerat. 01:05:58:A w domu jebane dzieciaki. 01:06:03:Masz. I wypierdalaj. 01:06:06:- Dzięki, Nick.|- Tak, dzięki. 01:06:08:Jak je znów przepierdolisz to masz przejebane. 01:06:11:Ile ich zjesz? 01:06:13:- Dwa.|- Dwa? 01:06:15:Codziennie o 6:30 niezależnie od... 01:06:18:tego gdzie był i co robił... 01:06:21:Nicki zawsze wracał do domu i robił synkowi śniadanie. 01:06:24:Wiem, że to lubisz.|Trochę masła? 01:06:27:- Nie za dużo, wiesz dlaczego?|- Tak. 01:06:30:- Dlaczego?|- Bo zapycha serce. 01:06:33:Ale mądrala z ciebie.|Dobra, jedz. 01:06:37:Co parę tygodni wysyłałem Marino do szefów... 01:06:40:z niewielką częścią moich zarobków. 01:06:42:Niewielką, ale pierdolić ich. 01:06:45:Byli 1500 mil stąd. Tak daleko wzrok nie sięga. 01:06:48:Spotykali się na tyłach garażu... 01:06:50:Remo i reszta. Tam dzielili każdy szmal. 01:06:53:- Remo.|- Hej, Frankie. 01:06:55:Gliny znały to miejsce, ale się nie przypierdalały. 01:06:58:- Nicky przesyła wyrazy szacunku. 01:07:00:Wiedziałem jak dbać o dobry humor szefów. 01:07:02:Kiedy dawali mi jakieś drobne zlecenie... 01:07:05:wypełniałem je bardzo sumiennie. 01:07:09:Jak wtedy, kiedy nowy twardziel w mieście Tony Dogs... 01:07:13:ostrzelał bar Remo. 01:07:20:Skurwiel zabił dwóch ludzi Remo... 01:07:23:i biedaczkę kelnerkę, co była akurat na zastępstwie. 01:07:29:Ten chuj aż się prosił o nauczkę. 01:07:33:Frankie, chcę znać nazwiska jego ludzi i zleceniodawców. 01:07:37:I nie obchodzi mnie jak je zdobędziesz. Jasne? 01:07:40:- Zajmiemy się tym Remo.|- Potem go zabijcie. 01:07:42:Szczerze mówiąc podziwiałem tego gościa. 01:07:46:Nie widziałem jeszcze takiego twardziela 01:07:48:Wytrzymały skurwiel. 01:07:51:Przez dwa dni i dwie noce dostawał równo wpierdol. 01:07:55:Przekłuliśmy mu nawet jaja. 01:07:57:- Powiesz mi te nazwiska, czy mam cię zostawić z nim? 01:08:01:Ale nie powiedział nic.|- Ty byś już dawno pękł. 01:08:04:W końcu musiałem włożyć jego jebany łeb w imadło. 01:08:07:Dogs, Dogs,|Słyszysz mnie?, Dogs? 01:08:10:Posłuchaj mnie.|Wsadziłem twój łeb w imadło. 01:08:13:Zmiażdżę ci ten jebany łeb jak mi nie podasz nazwisk. 01:08:17:Nie zmuszaj mnie do tego. Proszę! 01:08:19:Nie rób ze mnie drania. Słyszysz. 01:08:22:Odpierdol się! 01:08:25:To Matkojebca! Widzicie to?|Dwa jebane dni i noce i on mi mówi, 01:08:28:że mam się odpierdolić|Ty matkojebco! 01:08:31:Mam spierdalać? Tyle tylko mi powiesz? 01:08:34:Ty matkojebco ty! Co? 01:08:37:- O Boże!|- Powiedz mi to jebane nazwisko! 01:08:40:- Charlie M. 01:08:42:- Charlie M.?|- Charlie M. 01:08:44:Każesz mi wycisnąć jebane oko ze swojego łba... 01:08:47:żeby chronić takiego zasrańca?|Charlie M.? 01:08:50:Ty głupi matkojebco! 01:08:52:Zabij mnie ty pojebańcu.|Zabij mnie! 01:08:54:Zabić cię?|Ty skurwysynie ty! 01:08:57:Frankie, wyświadcz temu chujowi tą przysługę. 01:08:59:W końcu rozeszła się wiadomość... 01:09:02:że w mieście pojawił się prawdziwy gangster. 01:09:05:Nicky był nowym bossem Las Vegas. 01:09:07:Charlie M. 01:09:13:Cztery siódemki? Trzy trafienia po 15,000$ pod rząd?. 01:09:16:Wiesz jakie jest prawdopodobieństwo takiego trafienia? 01:09:19:Pewnie jeden do paru milionów. 01:09:21:Trzy jebane jackpoty w 20 minut! A ty nic?|Czemu mnie nie powiadomiłeś? 01:09:25:To się stało tak szybko. Grało trzech gości... 01:09:28:- Nie widziałeś co się święci?|- Skąd miałem wiedzieć?. 01:09:32:Jak to skąd. Oni wygrali! 01:09:34:To kasyno, czasem ktoś wygrywa. 01:09:37:Wkurwiasz mnie Ward.|Sugerujesz że jestem ciemny?. 01:09:41:Nie widzisz, że ktoś podkręcił ten jebany automat? 01:09:45:Szansa trafienia trzy razy pod rząd, czterech "7"... 01:09:48:jest jak jeden do paru miliardów. 01:09:51:Co z tobą? 01:09:53:Nie domyśliłeś się przy drugim trafieniu? 01:09:58:Myślę, że pan przesadza. 01:10:00:Posłuchaj kutasie.|Mam dość pierdolenia się z tobą. 01:10:04:- Bierz swoje dupsko i wynocha.|- Pan mnie zwalnia? 01:10:07:A niby co? Jasne że cię zwalniam. 01:10:10:- Pożałuje pan.|- Pożałuję jak cię zostawię. 01:10:13:Nie może pan tak traktować ludzi. 01:10:16:Albo jesteś naprawdę głupim chujem. 01:10:18:Albo maczałeś w tym palce. 01:10:19:Tak czy siak wylatujesz.|Idziemy. 01:10:23:Dla mnie ten facet jest już historią. 01:10:26:Nie możesz go wylać. To szwagier Komisarza Hrabstwa. 01:10:30:Tutaj każdy jest krewnym albo szwagrem jebanego komisarza.|Rzygać się chce. 01:10:36:Takie są układy. Jego wuj jest sędzią a... 01:10:38:on szwagrem komisarza. 01:10:41:Musisz go przyjąć. 01:10:44:Siedzisz na górze i nie wiesz co się tu dzieje. 01:10:46:Mam tu tysiące graczy, 500 krupierów. 01:10:49:a każdy kombinuje jak mnie orżnąć. 01:10:52:Musza wiedzieć, że ich obserwuję. 01:10:56:Że niczego nie przeoczę. 01:11:00:- Zobacz na swoje.|- Co? 01:11:02:A zobacz moje. Nic. 01:11:05:A w twoim aż kipi od jagód. 01:11:08:O czym ty mówisz? 01:11:10:Wszystkiego muszę dopilnować. 01:11:13:- Gdzie idziesz? 01:11:16:Od teraz masz dawać wszędzie po równo jagód. 01:11:21:Tyle samo jagód do każdego ciastka. 01:11:24:Wie pan jakie to czasochłonne? 01:11:26:Trudno. Ma być tyle samo w każdym ciastku. 01:11:34:Tylko troszeczkę.|Zuch dziewczyna. 01:11:38:Chcesz iść do mamy? 01:11:40:Dobrze kochanie. 01:11:43:Muszę z tobą porozmawiać.|Potrzebuję pieniędzy. 01:11:47:Ile? 01:11:51:Więcej niż zwykle. 01:11:55:Czemu nie weźmiesz z kąta? 01:11:57:Wzięłabym ale... 01:12:00:Potrzebuje 25,000 $. 01:12:03:25 tysięcy?|Dla ciebie? 01:12:08:- Tak.|- Czemu tak dużo? 01:12:11:A co za różnica? Potrzebuję. 01:12:14:Tylko się pytam. To dużo forsy. 01:12:16:Nie prosisz mnie o paczkę popcornu. 01:12:18:Wiem. Nie rób afery. Nie kłóćmy się. 01:12:21:Nikt się nie kłóci. 01:12:24:To dla mnie ważne. Ale co tam. 01:12:26:Nie chcę się kłócić. Powiedz tylko na co? 01:12:33:Czemu nie możesz mi powiedzieć? 01:12:39:Teraz musisz mi powiedzieć. 01:12:42:Żona prosi mnie o 25,000.|Na co? Na płaszcz? 01:12:46:- Nie.|- Jak chcesz płaszcz to ci kupię. 01:12:49:Nie chodzi o pieniądze ale muszę wiedzieć.|Nie mam prawa wiedzieć? 01:12:53:Sam, przez całe życie byłam niezależna.|Nie musiałam nigdy o nic prosić. 01:12:57:- Teraz muszę żebrać.|- O czym ty mówisz? 01:13:00:A ty mnie stawiasz w takiej sytuacji.|Chcesz mnie poniżyć? 01:13:04:Chcesz ode mnie 25,000. Nie chcę cię poniżać. 01:13:07:Tu chodzi tylko o zaufanie. 01:13:09:Muszę móc ci ufać. 01:13:11:Muszę móc ci ufać całym swoim życiem. 01:13:14:Rozumiesz? 01:13:17:Mogę ci ufać? 01:13:23:Mogę ci ufać? 01:13:26:Mogę ci ufać?|Odpowiedz mi. Mogę ci ufać? 01:13:30:Możesz. 01:13:32:Dobrze. Więc na co te pieniądze? 01:13:57:Tak. Właśnie wychodzi z banku. 01:14:00:Dobra, pojadę z nią. 01:14:05:Co znaczy ta mina? 01:14:08:To, że mam pieniądze. 01:14:27:Cześć Les?|Lester czy tak? 01:14:31:Sam. 01:14:37:O ile pamiętam, jesteś karcianym rekinem... 01:14:41:mistrzem golfa,|alfonsem najlepszych dziwek w Beverly Hills? 01:14:47:Jeśli się mylę, popraw mnie?. 01:14:49:Ale nie wiedziałem, że jesteś naciągaczem. 01:14:52:Więc skoro jesteś naciągaczem... 01:14:54:więc naciągnij i mnie. 01:14:57:Bierz!|Od niej wziąłeś. 01:15:00:To moja żona.|Popatrz na mnie. 01:15:03:Wiedziałeś o tym?|Wiedziałeś że to moja żona? 01:15:08:- Patrz na mnie.|- Tak wiedziałem o tym. 01:15:11:Wiesz o tym? 01:15:15:Więc jeśli kiedyś znowu będziesz chciał ją naciągnąć... 01:15:18:na jej pieniądze,|zabierz ze sobą spluwę. 01:15:21:Będziesz miał szansę. 01:15:23:Bądź facetem. A nie jebanym alfonsem. 01:15:26:A teraz wyjdź stąd. 01:15:29:Chcę zostać sam z żoną.|Wstań i spierdalaj. 01:15:41:- Zasrana kupa gówna.|- Pierdolisz głupoty. 01:15:53:Pamiętasz jak do niego dzwoniłaś na pożegnanie? 01:15:56:Nie powiedział ci: "rzuć go i zostań ze mną" ? 01:15:59:- Nie. Tak nie powiedział.|- A co powiedział?. 01:16:01:A nie powiedział tak: 01:16:06:"Pierdol go. Oskub go ze wszystkiego" 01:16:09:Chodź. Coś ci pokażę. 01:16:18:- Nie! Nie! 01:16:23:Przestańcie! 01:16:27:- Nie! Nie! 01:16:33:To nie jego wina!|To przeze mnie! 01:16:48:- Spierdalaj! Kupo gówna. 01:17:00:Czemu sam mi nie przyjebałeś koguci-bobku.! 01:17:04:Co za kutas! 01:17:06:Wynajął fagasów z hotelu,|żeby go pobili. 01:17:09:Nie zrobił tego sam. 01:17:11:Przecież nie mógł sobie pobrudzić rączek. 01:17:15:Dlaczego to zrobił? Co? 01:17:18:Możesz mi powiedzieć. 01:17:20:- Nieładnie postąpił. Ale...|- Nie pieprz. 01:17:23:Zrozum. Myślał że facet cię szantażuje... 01:17:28:Nie, Nie. Mówiłam mu o nim jeszcze przed ślubem. 01:17:32:- Żadna jebana niespodzianka dla niego.|- Nie wiedziałem. 01:17:36:To przyjaciel. Chciałam mu tylko pomóc. I co? 01:17:40:Posłuchaj. Od czasu, kiedy cię pierwszy raz zobaczył... 01:17:44:nie widziałem go szczęśliwszym. 01:17:46:To trochę zwariowany żydek... 01:17:50:ale przy nikim mu tak nie odpierdala jak przy tobie. 01:17:54:On za tobą szaleje. I na prawdę cię kocha. 01:17:58:Daj spokój. Nigdy się nie łudziłam. 01:18:02:Wiedziałam, że to się kiedyś rozpadnie. 01:18:04:Nigdy bym się w to nie pchała... 01:18:07:gdybym nie miała zabezpieczenia. 01:18:10:- Rozumiem.|- Tak? 01:18:12:Mam w banku biżuterię. Dużo biżuterii. 01:18:17:Dużo to jest ile? Ile jest warta? 01:18:20:Chcesz mi ją ukraść? 01:18:22:Nie. Jestem po prostu ciekawy... 01:18:25:ile w to zainwestował. 01:18:28:Coś koło miliona, może więcej. 01:18:32:Co? Ile? 01:18:35:Milion dolarów w klejnotach?. 01:18:37:I ty nie widzisz, że facet za tobą szaleje? 01:18:39:Nie powinnam się z nim chajtać.|Jest z pod znaku Bliźniąt. 01:18:43:Potrójny Bliźniak. Dwoisty. 01:18:46:Bliźniak jest jak wąż. A wężom się nie ufa. 01:18:49:Wiem to. 01:18:52:Rozumiem.|Posłuchaj, Ginger. 01:18:56:Może nie chcesz teraz słuchać jakichś kazań czy... 01:19:00:dobrych rad, bo jesteś zdenerwowana. 01:19:03:Rozumiem to.|Ale myślę że powinnaś spróbować ... 01:19:06:dostrzec dobre strony tej sytuacji.|Zwolnij trochę. Zobaczysz co będzie dalej. 01:19:10:Mógł go zabić! Mógł.|Nie musiał go bić. 01:19:15:Nie spałam z nim. 01:19:18:To mój stary przyjaciel.|O co mu kurwa chodzi? 01:19:21:Myślę, że jest zazdrosny i martwi się o ciebie. 01:19:25:Akurat. On pierdoli co ja robię. 01:19:27:Ok. Postaram się dowiedzieć o co mu chodzi. 01:19:31:Pogadam z nim. Ok? 01:19:34:- W porządku?|- Tak. 01:19:36:Dzięki. Dzięki, że mnie wysłuchałeś. 01:19:41:Nie pij tego gówna.|Wóda tylko pogorszy sprawę. 01:19:45:Jesteś śliczna.|Znam wiele dziewczyn co skończyły przez to na dnie. 01:19:49:Jesteś taki miły. 01:19:52:Nie mogę patrzeć jak cierpisz. 01:19:57:- Dzięki. 01:20:03:- Dziękuję.|- Już dobrze. 01:20:19:Panie Rothstein, Komisarz Hrabstwa Pat Webb do pana. 01:20:22:- Za minutkę.|- Ok.. 01:20:42:Panie Webb, może coś panu podać? 01:20:45:Nie. Dziękuję panienko. 01:20:47:Dobra. Wpuść go.|A za 4 minuty zadzwoń. 01:20:49:- Witam pana, panie Rothstein, Jestem Pat Webb. 01:20:53:Miło mi. Dużo o panu słyszałem. 01:20:56:Dziękuję.|Widzę że interes kwitnie. 01:21:00:Pieniążki spływają. 01:21:02:Doceniam to, że znalazł pan dla mnie czas. 01:21:06:Może zechce pan usiąść?|- Dziękuję sir. 01:21:08:Przyszedłem tu osobiście, aby wyjaśnić... 01:21:12:pewne nieporozumienie w jednej sprawie. 01:21:14:Może pan tego nie wie... 01:21:17:ale Don Ward ma tutaj wielu przyjaciół. 01:21:20:Jego rodzina mieszka tu od dawna. Całkiem zamożna rodzina. 01:21:24:Tacy jak on, z dużą kasą i koneksjami, mogą bardzo pomóc. 01:21:28:To ważne dla pana i dla mnie. 01:21:31:Więc jeśli pan spojrzy na sprawę pod tym kątem... 01:21:35:to może jednak chłopak... 01:21:38:nie zasłużył na zwolnienie. 01:21:42:Przykro mi.|Ale Don widział cały przekręt i nie zareagował... 01:21:44:więc albo brał w tym udział... 01:21:46:albo jest po prostu tępy jak but. 01:21:51:Nie chcę kogoś takiego zatrudniać. 01:21:55:Zanim zaczniemy go oczerniać... 01:21:57:powinniśmy mieć na to dowody. 01:22:00:Gdybym je miał, już dawno by siedział. 01:22:03:No cóż. 01:22:06:Czy zależy nam na tym, żeby Komisja Gier zauważyła... 01:22:10:pańskie powiązania z kumplami gangsterami takimi jak Nicky Santoro. 01:22:14:Myślę, że się pan trochę zapędził. 01:22:16:To co pan mówi to zniesławienie.|Nie może pan podważać mojej oceny. 01:22:21:Pomagałem mu jak mogłem. 01:22:24:On jest słaby, niekompetentny i przynosi nam straty. 01:22:28:Trochę ma pan racji. 01:22:30:Nie jest doskonały... 01:22:33:pożytek z niego jak z cycków u świni. 01:22:36:Ale to mój szwagier... 01:22:40:i wyświadczyłby mi pan wielką przysługę... 01:22:43:gdyby go pan przyjął powrotem. 01:22:46:Nie mogę tego zrobić. 01:22:48:Doceniam fakt, że to pański szwagier... 01:22:51:i chciałbym panu pomóc bo lubię wyświadczać przysługi. 01:22:54:Wiem też kim pan jest. Ale tego nie mogę zrobić. 01:22:57:Cóż, a może znalazłby pan dla niego... 01:23:01:coś mniej odpowiedzialnego? 01:23:06:Przykro mi. Nic nie mogę zrobić. 01:23:08:Jest niekompetentny. Nie można mu zaufać. 01:23:14:Tak. Dziękuję. 01:23:17:To tyle. Przykro mi. 01:23:22:Panie Rothstein.|Tacy jak pan nigdy nie zrozumieją... 01:23:25:jakie tu panują prawa. 01:23:27:Jesteście tu tylko gośćmi. 01:23:30:A zachowujecie się jak byście byli u siebie. 01:23:33:Coś ci powiem... Nie jesteś u SIEBIE. 01:23:37:I mogę cię raz dwa odesłać do domu.|Wystarczy jedno słówko Gubernatorowi. 01:23:43:- Dziękuję za stracony czas.|- Nie ma sprawy. 01:23:47:- Przykro mi.|- Właśnie pan źle obstawił. 01:23:53:Gdzie są moje pigułki? 01:23:56:Co? 01:23:58:Nie dość, że pijesz to jeszcze żresz moje leki? 01:24:02:Nie brałam ich. 01:24:04:Zażywam tylko pół pigułki... 01:24:07:na moje wrzody. 01:24:09:Miałem zapas na trzy miesiące.|Czemu to zrobiłaś? 01:24:13:Nie musiałeś go bić. 01:24:16:Co? 01:24:18:Chciałam mu tylko pomóc. 01:24:20:Nie sypiam z nim. 01:24:23:Skąd mam wiedzieć? 01:24:25:Nie możesz zabronić mi troszczyć się o innych. 01:24:27:Co? Co mówisz? 01:24:29:Mówię, nie możesz zabronić mi... 01:24:33:troszczyć się o innych. 01:24:42:Słuchaj... Ginger... 01:24:46:Staram się jak mogę. Czyż nie? 01:24:50:Na litość Boską. Jesteś moją żoną. 01:24:52:Ludzie cię tu znają. 01:24:55:Wiesz co?|Pierdolę to! 01:24:58:Wyjeżdżam stad. 01:25:06:Chodź tu.|Opanuj się. 01:25:10:Jeśli nie dla mnie to dla Amy. 01:25:13:Rozumiesz? Za dużo pijesz. 01:25:16:Załatwię ci odwyk. 01:25:20:- Nie potrzebuję.|- Potrzebujesz. 01:25:23:Dyskretnie, nikt się nie dowie. 01:25:25:Tylko na tym ci zależy.|Na mnie już nie. 01:25:30:- Zależy mi.|- Nie. Nie zależy. 01:25:32:Jak możesz tak mówić? 01:25:34:Jesteś piękną kobietą.|Niszczysz się. 01:25:37:Nie potrzebujesz utrzymywać tej pijawki. 01:25:40:Znam cię lepiej niż ty. 01:25:43:Jesteś jak tygrys.|Jesteś silniejsza ode mnie. 01:25:46:Kiedy się na coś uprzesz.|Robisz to lepiej niż ktokolwiek inny. 01:25:54:Dasz radę.|Ok? Zrobisz to. 01:25:56:O Boże.. 01:26:02:Ok. Ok. 01:26:07:Spróbuję, Spróbuję 01:26:10:Spróbuję. 01:26:15:Nie wściekaj się na mnie. 01:26:18:Spróbuję. 01:26:28:Pomimo naszych drobnych kłopotów... 01:26:32:pieniądze nadal spływały do liczarni. 01:26:35:Interes kwitł... 01:26:38:a walizeczki krążyły. 01:26:41:Coś wam powiem.|W całym tym gównie liczyła się tylko kasa dla bossów. 01:26:47:No i pojawił się pierwszy problem... 01:26:49:kiedy oni zauważyli, że walizeczki są coraz lżejsze. 01:26:54:Zaraz, zaraz. Mówisz mi... 01:26:57:że ktoś podkrada forsę, którą my kradniemy? 01:27:00:Ktoś nas okrada? 01:27:02:Tyle zachodu a ktoś nas skubie? 01:27:04:No? 01:27:06:Mówiłem. Takie przecieki to część tego interesu. 01:27:10:"Przecieka" to mi chuj.|Chcę mieć tego co nas okrada. 01:27:12:Nawet John Nash, gość który pilnował całej operacji... 01:27:15:wiedział, że tego nie przeskoczy. 01:27:17:Bo jeśli ktoś pomaga ci kraść... 01:27:20:to choćbyś mu to sowicie wynagradzał... 01:27:22:zawsze skubnie coś extra dla siebie. 01:27:24:To zrozumiałe nie? 01:27:26:Ale te zakute makaroniarskie łby tego nie rozumiały. 01:27:30:Po co mamy kraść, skoro nas okradają?|To się mija z celem. 01:27:34:No? 01:27:36:Nawet jeśli trochę skubną to przymknij na to oko.|Przecież to moi ludzie. 01:27:40:Ale szefów to nie przekonało... 01:27:42:więc zrobili tak. 01:27:44:Kazali Artiemu Piscano z Kansas pilnować... 01:27:47:aby nikt nie kradł podczas kradzieży. 01:27:51:- Co robiłeś?|- Byłem z dziewczyną. 01:27:53:- A co z nią robiłeś?|- Jak to co?. 01:27:56:Kłopot w tym, że Piscano był jak wielka katastrofa. 01:27:58:Spierdoliłby nawet parzenie kawy. 01:28:02:- Więc jak?|- Jestem tam częściej niż tu. 01:28:06:Szefowie sami nie wiedzieli czy to coś da. 01:28:08:Równie dobrze mogli odpierdalać modły.|Skutek byłby ten sam. 01:28:12:- Wracaj tam i pogadaj z nim. 01:28:14:- Zwróć mi koszty poprzedniej podróży.|- Jakie koszty? 01:28:17:- Wciąż wydaję tylko swoje pieniądze i nikt mi nie zwraca. 01:28:21:- Musisz tam wrócić. 01:28:23:Od teraz zacznę zapisywać wszystkie wydatki. 01:28:26:Po co? Chcesz to sobie odliczyć od podatku? 01:28:29:Ciągle wydaję mój własny jebany szmal. 01:28:32:O co do diabła tu chodzi? Dlaczego mam dokładać? 01:28:35:Jeździsz do Vegas i bawisz się tam na mój koszt... 01:28:37:I chuj, że czasem trochę dołożysz... 01:28:39:Ale żadne modły nie mogły powstrzymać... 01:28:42:kolejnego problemu. 01:28:44:- Jak możesz?|- Umawialiśmy się. 01:28:47:Nasz figurant Phil Green... 01:28:50:miał wspólniczkę, o której nikt nie wiedział. 01:28:52:A ona zaczęła domagać się pieniędzy z interesu. 01:28:55:- Jak możesz.|- Mylisz się. Mogę. 01:28:59:- Nie masz racji.|- Nie prawda. 01:29:01:Green próbował ją przekonać. 01:29:03:- Nie daruję ci tego. 01:29:06:Więc wniosła pozew. 01:29:08:Sąd rozpatrzy pozew pani Anny Scott przeciwko... 01:29:11:Korporacji Tangiers której prezesem jest Phil Green. 01:29:15:- Reprezentuję pana Green'a.|- Reprezentuję panią Scott. 01:29:18:- Proszę zaczynać.|- Dziękuję wysoki sądzie... 01:29:21:Sąd wydał sprawiedliwy wyrok, jestem bardzo zadowolona. 01:29:24:Mamy problem. 01:29:29:Źle poszło.|Green musi udostępnić księgi... 01:29:32:i wykazać wszystkie dochody. 01:29:34:To bardzo źle. 01:29:39:Nieźle jej poszło w tym sądzie. 01:29:42:Ale zanim zaczęła liczyć forsę... 01:29:45:Szefowie wydali swój wyrok poza sądem. 01:29:48:Wysłali mnie. 01:30:05:Skomentuje pan zabójstwo Anny Scott? 01:30:08:- Co pan o tym sądzi?|- Znaleziono ją wczoraj z przestrzeloną głową... 01:30:12:Byliście wspólnikami w handlu nieruchomościami? 01:30:14:Jej prawnik powiedział, że tak. 01:30:16:Kiedyś współpracowaliśmy ze sobą. 01:30:20:Ale nigdy nie byliśmy wspólnikami. 01:30:22:Zastrzelono ją z 22-jki.? 01:30:25:Teraz gliniarze mieli na oku już nie tylko Nick'iego... 01:30:28:ale także Green'a. 01:30:31:Który przestał być naszym czyściutkim figurantem. 01:30:34:Zacząłem więc udzielać wywiadów upewniając wszystkich... 01:30:36:że on i kasyno jest w porządku. 01:30:39:- Często go pan zastępował? 01:30:43:Pan Green bywa tu dwa, trzy razy w miesiącu... 01:30:46:pochłania go handel nieruchomościami. 01:30:49:Więc jak go nie ma to pan jest szefem? 01:30:52:Wypełniam z przyjemnością polecenia prezesa zarządu. 01:30:55:Jestem odpowiedzialny za nadzór nad firmą na codzień. 01:31:01:Więc na odzień jest pan szefem? 01:31:03:W pewnym sensie można tak powiedzieć... 01:31:07:jestem szefem pod nieobecność pana Green'a. 01:31:11:Można tak powiedzieć. 01:31:14:Czytaliście to? 01:31:17:O Rothstein'ie? 01:31:19:"związany z mafią bukmacher z Midwestu... 01:31:22:twierdzi, że jest prawdziwym szefem 100-milionowego... 01:31:25:imperium Tangiers..." 01:31:28:Na prawdę tak powiedział? 01:31:30:Oczywiście. Macie to czarno na białym. 01:31:33:Czy ten człowiek ubiegał się o licencję? 01:31:37:Nie wiem. Musielibyśmy sprawdzić. 01:31:40:Moglibyście na chwilę przestać płaszczyć dupy na stołkach i... 01:31:42:przyjrzeć się sprawie bliżej?|Może trzeba tego chujka wykopać z miasta? 01:31:46:Dziękuję. 01:31:50:Komisja Gier wszczęła dochodzenie... 01:31:53:w sprawie Sam'a Rothstein'a prowadzącego... 01:31:55:bez licencji kasyno Tangiers. 01:31:58:Jest on także szkolnym kolegą... 01:32:01:szefa mafii w Las Vegas: Nicky Santoro... 01:32:04:Rothstein może stracić prawo do pracy w kasynie... 01:32:08:- Hello? 01:32:12:>ROZMOWA GRYPSEM< 01:32:17:NICKY ARANŻUJE SPTKANIE Z BANKIEREM, 01:32:19:W DOMU SAM'A 01:32:22:SAM NIE CHCE SIĘ ZGODZIĆ, 01:32:24:ALE W KOŃCU ULEGA. 01:32:30:Walka pomiędzy urzędnikami stanowymi a szefem kasyna Tangiers... 01:32:34:a Sam'em Rothsteinem, zwanym "ACE", nabiera rumieńców. 01:32:37:Ace Rothstein ubiega się o licencję... 01:32:41:pomimo pomówień o powiązania ze światem przestępczym. 01:32:45:Czy przyjaźń z szefem mafii Nicky Santoro... 01:32:50:przekreśli jego szanse na prowadzenie kasyna? 01:32:57:- Nie wystarczy ci już? 01:33:00:Chodź. Pomogę ci zejść. 01:33:13:- Złaź na dół. Idź na dół... 01:33:21:Nie przejmuj się tym Ace. 01:33:25:To polowanie na czarownice. 01:33:32:Cześć Ace. 01:33:34:Napijesz się? 01:33:37:- Dolać ci Charlie?|- Tak. Chętnie. 01:33:39:- Ja dziękuję. Witam pana. 01:33:42:Trudniej do pana dotrzeć niż do prezydenta.|- Cóż, bywam zajęty. 01:33:45:Czyżby?|Nie mógł pan nawet zadzwonić i powiedzieć, że 'źle' idzie? 01:33:48:Nicky. Rozmawialiśmy już o tym. 01:33:52:I tłumaczyłem panu, że trzeba się liczyć z możliwością strat. 01:33:56:Tak. 01:33:59:Chcę wycofać swoje pieniądze. 01:34:02:Jak? Zmusi mnie pan? 01:34:06:Pan ma chyba o mnie błędne mniemanie. 01:34:10:Więc powinienem panu teraz po krótce... 01:34:13:wyjaśnić dokładnie czym się zajmuję. 01:34:17:Jutro raniutko wstanę i przejdę się do banku... 01:34:21:wejdę sobie tam i... jeśli nie dostanę moich pieniędzy... 01:34:25:roztrzaskam panu ten jebany łeb na oczach wszystkich. 01:34:29:A kiedy skończę odsiadkę... 01:34:32:może wyjdzie pan już ze śpiączki. 01:34:37:I wie pan co? Znowu rozpierdolę panu łeb. 01:34:40:Bo jestem głupi jak chuj.|A więzienie mnie ani trochę nie wkurwia. 01:34:44:Bo to właśnie moja branża.|Tym się zajmuję. 01:34:47:Wiemy też czym pan się zajmuje.|Robi pan ludzi w chuja i zabiera im pieniądze. 01:34:52:- Nie może pan tak do mnie mówić.|- Ty tłusty irlandzki kutasie. Rozwalasz mój szmal! 01:34:56:- Więc oddasz mi go, albo ja rozwalę ci mózg.|- Sam! 01:34:58:Sam ci nie pomoże. To sprawa między nami. 01:35:01:Jutro rano przyjdę po szmal.|I nie próbuj mnie wyjebać grubasie. 01:35:05:Myślisz że zrozumiał? 01:35:08:Co ty wyprawiasz? To porządny człowiek. Na Boga.|Zaraz poleci do F.B.I. 01:35:13:Sram na to. On robi mnie w chuja od trzech tygodni.|A ty co? Pouczasz mnie?. 01:35:18:Nie pouczam cię.|Ale przesadziłeś, gdzie masz głowę? 01:35:22:Gdzie?|A gdzie ty masz kurwa jaja? 01:35:26:Próbuję tu zorganizować coś naprawdę wielkiego. 01:35:30:Jak mogę liczyć na ciebie, jeśli tak się będziesz zachowywał? 01:35:33:Wiele rzeczy się tu zmieni i jeśli chcesz być ze mną|to radzę ci obrać moje jebane metody. 01:35:38:Zrozum moją sytuację, odpowiadam za tysiące ludzi... 01:35:42:za 100 milionów dolarów... 01:35:45:i stracę to wszystko jeśli nie dostanę licencji. 01:35:48:A jeśli ja dostanę po dupie to wszyscy dostaniemy. 01:35:51:Pierdol licencję.|Kiedy dopnę swego to na chuj ci ona będzie potrzebna. 01:35:56:Wiesz co? Jak tak z tobą gadam to odnoszę... 01:36:01:wrażenie, że nie chcesz ze mną współpracować. 01:36:03:- Masz całkowitą rację. Nie chcę.|- Dobra w porządku. 01:36:07:Nie chcę mieć nic wspólnego z twoimi planami. OK? 01:36:10:Angażuje mnie tylko zdobycie licencji. 01:36:13:Chcę mieć ciszę i spokój.|To wszystko! 01:36:15:Taką 'ciszę'?|"Jestem szefem" - To jest dla ciebie cisza? 01:36:17:Wyjęli to z kontekstu. Nie mam na to wpływu. 01:36:19:- Ronnie i Billy wiedzą co powiedziałem.|- To dla nas złe. 01:36:24:Złe? A to że trąbią o nas w TV?|To dopiero złe. 01:36:28:- Co ci kurwa odjebało?|- Mnie? 01:36:31:- To tobie odjebało. Przeginasz.|- Ja? 01:36:33:Spójrz na siebie. Wyglądasz jak jebany gwiazdor. 01:36:36:Różowy szlafroczek a w mordzie cygaro.|I to ja przeginam? 01:36:41:To ty nie masz szacunku do ludzi.|Nawet do żony. 01:36:46:Moja żona?|A co ona ma do tego? 01:36:49:Martwi ją wiele rzeczy.|Szczególnie ta akcja z tym chujem Lesterem. 01:36:55:Była się u ciebie wypłakać?|A powiedziałeś jej że ty też brałeś w tym udział? 01:36:59:Nie. Ale nie o to kurwa chodzi. 01:37:01:- Ona jest rozstrojona a ty masz dupny problem.|- Byłbym ci wdzięczny... 01:37:05:gdybyś się nie wtrącał do mojego prywatnego życia. 01:37:07:- Ja ci się nie wtrącam.|- Sama przyszła do mnie pogadać. 01:37:11:Co miałem zrobić? Wyrzucić ją? 01:37:13:- Zostaw ją. To nie twoja sprawa.|- Nie moja? 01:37:16:Tydzień temu, jak mnie potrzebowałeś to była.|A teraz już nie? 01:37:22:Dokładnie.|Tak jak ty mnie potrzebujesz jak nabroisz. 01:37:24:Teraz muszę to z tym facetem wyprostować. 01:37:27:Bo poleci do F.B.I. 01:37:30:To kasyno popierdoliło ci we łbie. 01:37:32:Wiedziałem czego chciał Nicky.|Chciał przejąć władzę. 01:37:36:Chciał wszystkich pokonać i przejąć|kontrolę nad wszystkim i wszystkimi. 01:37:41:Przestał już prosić bossów o pozwolenie na to co robił. 01:37:49:Zginął szef kasyna z żoną.|Przesłuchali Nick'iego. 01:37:55:Zabito krupiera z Sirocco.|Przesłuchali Nick'iego. 01:37:58:Znaleźli jakiegoś trupa w bagażniku.|Przesłuchali Nick'iego. 01:38:02:Adwokat... 01:38:04:Przesłuchali Nick'iego. 01:38:08:A po serii zniknięć niesolidnych dłużników... 01:38:11:pisały o nim wszystkie gazety. 01:38:14:Podejrzewali go o dwa tuziny zabójstw.|Ale zawsze wypuszczali. 01:38:18:Bo nigdy nie było świadków. 01:38:20:Obwiniali mnie dosłownie kurwa o wszystko. 01:38:23:Uważajcie pod nogi!|Jak ktoś się poślizgnie... 01:38:26:na jebanej skórce od banana|to znowu będzie na mnie. 01:38:32:Szefowie też się czepiali.|Że nic nie idzie gładko. 01:38:36:Ale przy moim fachu nigdy nie idzie nic gładko.|Przykro mi. 01:38:39:Pracuję z degeneratami i bydlakami. 01:38:41:Ale oni to serdecznie pierdolą. 01:38:43:Siedzą na dupach i popijają anyżówkę. 01:38:46:A ja za nich nadstawiam karku. 01:38:49:Pojebańcy.|Myślą że jestem kurwa na pikniku. 01:38:52:Frankie, znaleźli na pustyni odciętą głowę. 01:38:56:Wiedziałeś? 01:38:58:- Słyszałem. 01:39:01:Wszyscy o tym gadają. Wielka afera w gazetach. 01:39:05:Co chcesz zrobić? 01:39:08:To nie dobrze.|Powiedz mu żeby trochę bardziej uważał. 01:39:14:Dobrze. Powiem. 01:39:16:Głupie chuje!|Siedzą na dupach, palą cygara... 01:39:18:i wpierdalają schabowe. 01:39:22:A ja żeby z kimś pogadać, muszę iść na przystanek. 01:39:25:- Co ich to obchodzi? Wysyłam im szmal.|- Narzekają. 01:39:30:Niech narzekają. To ja tu odwalam całą robotę. 01:39:34:- Jak im nie pasuje niech spierdalają.|- Twoja sprawa. 01:39:38:Chcą kurwa wojny?|Nie ma sprawy. 01:39:41:Jak skasuję kilku z nich to się uspokoją. 01:39:45:A kuku pierdolce. 01:39:48:Widzę was matkojebcy. 01:39:51:Nicky ściągał podejrzenia na mnie również. 01:39:55:F.B.I. śledziło każdy jego krok.|Ale on się tym nie przejmował. 01:40:00:Oni obserwowali mnie wiec ja ich. 01:40:03:Wydałem górę szmalu, żeby kupić trochę sprzętu.|Ale pierdolić to. 01:40:06:Miałem sprzęt anty-podsłuchowy ten sam co te chuje z C.I.A. 01:40:11:Policyjne radiostacje, dekodery F.B.I., noktowizory. 01:40:16:W efekcie te biedne skurwiele nie mogły na niczym mnie nakryć. 01:40:22:Ja walczę o to by się utrzymać a ten się bawi w najlepsze. 01:40:26:Siedzi mu na karku cała stanowa policja a on gra w golfa. 01:40:30:I to w najgorszym dla mnie momencie. 01:40:33:Szykowałem się na przesłuchania w sprawie licencji.|Nie chciałem ryzykować. 01:40:37:Bo jeżeli nie w Las Vegas, to gdzie się zaczepię? 01:40:41:Nic pan przed nami nie ukrywa.|Rejestry, dokumenty, swoją przeszłość. 01:40:44:To panu bardzo pomoże, jak stanie pan przed komisją. 01:40:47:- Chcę być tylko sprawiedliwie osądzony.|- Pańska szczerość to panu gwarantuje. 01:40:51:- Dobrze. Teraz przejdźmy do innych... 01:40:55:- Chciałbym usłyszeć co wiąże pana z Kansas City. 01:41:00:Co jest, kurwa? 01:41:04:Gdzie chuj chce wylądować? 01:41:27:Kurwa! Jebani agenci!|Frankie, spójrz. 01:41:31:Nicky tak długo grał w golfa, 01:41:35:że Federalni wylatali całe paliwo. 01:41:37:Tylko tego było mi trzeba.|I to przed członkami komisji. 01:41:45:Stówa za każde trafienie w samolot. 01:41:49:Tymczasem w Kansas City szykowała się następna wpadka. 01:41:55:W sklepie, do którego zwożono walizeczki,|gdzie właścicielem był Piscano. 01:41:58:Znowu im coś nie pasuje w walizeczkach.|Wiecie co to oznacza? 01:42:02:Że znowu wyślą mnie do Vegas|i znowu do tego dołożę parę tysiaków z własnej kieszeni. 01:42:05:Toscano większość czasu skarżył się szwagrowi i matce... 01:42:08:i opowiadał o wycieczkach do Vegas. 01:42:11:Musisz uważać, bo zrobią z ciebie głupka. 01:42:15:Teraz wszystko zapisuję.|Każdego jebanego wydanego centa. 01:42:19:- Hej, jak ty się wyrażasz! Skąd te słownictwo?|- Wszystko tu jest zapisane. 01:42:23:- Przepraszam. 01:42:25:Powiem Nance'owi , że jak mnie wyrucha to go pierdyknę w łeb. 01:42:29:- Znowu klnie...|- "pierdyknę" to nie brzydkie słowo. 01:42:31:- Wystarczy.|- Przepraszam. 01:42:34:Co było dalej? Nie uwierzycie. 01:42:36:Kto by pomyślał, że Federalni mieli kiedyś na oku to miejsce... 01:42:38:i założyli tam przed laty podsłuch... 01:42:40:bo szukali informacji o jakimś zabójstwie. 01:42:44:Czemu nie zrobią porządku z walizeczkami?|Mogliby przecież nie? 01:42:47:Ten chuj Nance przywozi dwie walizeczki z Tangiers.|Czemu nie trzy albo cztery? 01:42:51:Czemu nie wolno mu patrzeć na ręce?. 01:42:54:Nie możemy wejść do liczarni i pilnować naszego szmalu.|Co to za burdel? 01:42:58:On na pewno ma tam swoich ludzi.|Na pewno te chuje są w zmowie. 01:43:04:Zbadam to. Jeśli trzyma z tym gnojem Greenem,|to od razu obaj mają pogrzeb. 01:43:07:Nigdy nie wierzyłem tej szumowinie.|Oni mu wierzą, ja nie. 01:43:11:- Chętnie przyjebał bym im łopatą.|- Uspokój się. 01:43:15:Mamo, przepraszam. Jestem wkurzony. 01:43:17:- Martwi mnie to wszystko.|- Wiem, ale przestań już. 01:43:20:Mam już tego dość. Każą mi jeździć tam i spowrotem.|W tę i nazat i tak w kółko. 01:43:23:- Uspokój się już, bo dostaniesz zawału|- Jak się mam nie wkurzać. 01:43:27:W taki sposób, F.B.I. nasłuchało się o wszystkim... 01:43:30:o Las Vegas, kasynie, walizeczkach... 01:43:34:I stało się. 01:43:42:A to wszystko z mojej kieszeni.|Dlaczego mam za to płacić?... 01:43:45:Czy ktoś mógł coś takiego przewidzieć? 01:43:50:Całe F.B.I. zamieniło się w słuch. 01:43:57:Jeden Piscano, udupił wszystkich. 01:44:06:Panie przewodniczący, członkowie komisji... 01:44:08:Jest dziś z nami pan Rothstein. 01:44:11:Kiedy nadszedł dzień przesłuchania... 01:44:14:byłem przygotowany i pewny zwycięstwa. 01:44:17:Mamy tu raporty emerytowanych agentów F.B.I. ... 01:44:23:oczyszczające pana Rothstein'a z wszelkich zarzutów... 01:44:26:- Przepraszam bardzo, że przerwę. 01:44:29:Komisja zgłasza wniosek o odmowę rozpatrzenia prośby. 01:44:33:- Odmowa?|Kto popiera wniosek. 01:44:36:Popieram wniosek. 01:44:38:Kto jest za? 01:44:40:- Ja.|- Ja. Ja. 01:44:43:Przesłuchanie zakończone. 01:44:45:Zakończone? Pan żartuje?|Co to znaczy "zakończone"? 01:44:48:Senatorze, obiecał mi pan przesłuchanie.|Nie spojrzał pan nawet na raporty F.B.I. 01:44:53:Czyż nie obiecał mi pan uczciwego przesłuchania,|kiedy gościłem pana w Hotelu Tangiers? 01:44:59:- Nie byłem pana gościem.|- Co? Nie był pan? Nigdy? 01:45:03:- Nie gościłem pana po kilka razy w miesiącu?|- Chcę odpowiedzieć. 01:45:07:Pan Rothstein jak zwykle kłamie. 01:45:10:Byłem tam tylko raz na kolacji z Barney'em Greenstein'em. 01:45:15:- A czy ja też tam byłem? Proszę powiedzieć, byłem tam?|- Kręcił się pan tam. 01:45:18:- Byłem na tej kolacji? Byłem?|- Był pan w pobliżu. 01:45:20:- Był pan w budynku?|- Co? W budynku? 01:45:24:Byłem tam a pan przyrzekł mi uczciwe przesłuchanie.|Czyż nie tak? 01:45:29:Niech pan przynajmniej przyzna, że byłem na tej kolacji. 01:45:35:- Tylko tyle!|- Tak był pan. 01:45:39:Dziękuję, że nie nazwałeś mnie kłamcą,|ty skurwysynu, ty... 01:45:45:Rutynowe przesłuchanie skończyło się wczoraj awanturą... 01:45:48:kiedy szef kasyna Tangiers, pan Sam "Ace" Rothstein, ... 01:45:51:zarzucił Komisji Gier korupcję. 01:45:55:Korzystał pan za friko z usług hotelowych. 01:45:57:A potem prosił pan o rachunki za usługi hotelowe,|żeby wrzucić to w koszty. 01:46:01:Rozzłoszczony odmową udzielenia licencji, Rotstein ... 01:46:04:- Kupa gówna! Gnoje! 01:46:07:ubliżał i wyzywał członkom komisji jeszcze na korytarzu... 01:46:10:uspokoili go dopiero jego prawnicy i znajomi. 01:46:13:Wy macie przeszłość i ja mam przeszłość|A moja przeszłość nie jest gorsza od waszej. 01:46:17:Ale wy chłopcy myślicie, że macie prawo mnie osądzać! 01:46:20:Oskarżany o prowadzenie kasyna bez licencji Rotstein... 01:46:23:miał zostać wczoraj przesłuchany przez komisję, która... 01:46:27:miała zdecydować o możliwości wydania mu zezwolenia. 01:46:31:Pierdoleni hipokryci! 01:46:34:- Co on teraz do diabła zrobi?|- Nie wiem. 01:46:37:Co on wyprawia? Znał tych ludzi, to nasi przyjaciele.|Po co im ubliżał? 01:46:41:Co się z nim dzieje? Narobił niezłego bałaganu. 01:46:44:Musi wnieść podanie o nową funkcję. Na razie to jedyne wyjście. 01:46:49:Cokolwiek, byle tylko nie dymował.|Posadź go w biurze, 01:46:54:albo zrób woźnym. Sram na to. 01:46:57:Ale proszę. Spraw aby siedział cicho. 01:47:09:Panie i panowie... 01:47:11:Hotel Tangiers z dumą przedstawia... 01:47:14:rewię Sama Rothstein'a "Asy Przestworzy". 01:47:21:Dziś na żywo z nowootwartego "Sports Book"... 01:47:24:premiera rewii "Asy Przestworzy". 01:47:27:Grać będzie orkiestra Sashy Semenoffa... 01:47:31:a tańczą tancerze Sama Rothstein'a! 01:47:36:Sam Rothstein jest najlepszym zawodowym|hazardzistą i bukmacherem w Ameryce. 01:47:40:Pokaże wam Las Vegas jakiego nigdy nie znaliście. 01:47:45:Przedstawiam nowego dyrektora artystycznego Tangiers... 01:47:50:Pana Sama Rothstein'a. 01:48:01:Witam w 'Sam Rothstein Show'.|Miło nam państwa dzisiaj gościć. 01:48:05:Młoda dama po mojej lewej, to Trudy,... 01:48:08:solistka naszej bajecznej rewii z Paryża. 01:48:11:- Naszym pierwszym gościem jest... 01:48:14:Frankie Avalon. 01:48:22:- Miejcie go na oku.|- Mam dużą rodzinę. 01:48:26:- Dużo dzieci?|- Z dumą mogę powiedzieć, że mam ośmioro dzieci. 01:48:34:- To niewiarygodne.|- To nic takiego. Dla mnie sama przyjemność. 01:48:38:- Ace, nie rób tego. 01:48:42:Oh nie... 01:48:45:O Boże... 01:48:47:On żongluje! 01:48:49:Nie traktujmy komisarza Webb'a zbyt poważnie. 01:48:53:Zaprosiłem go ostatnio do programu, ale odmówił. 01:48:57:Czego się boisz, Pat?|Nie musisz mi przysyłać żadnych pytań. 01:49:01:Możesz mnie spytać o co zechcesz osobiście. 01:49:04:Co on do diabła robi w telewizji? 01:49:07:Całą noc się odgrażał że złoży odwołanie do sądu najwyższego. 01:49:13:Chyba na prawdę oszalał.|Chce z tym iść do Waszyngtonu? 01:49:16:Odpierdoliło mu dokładnie. 01:49:19:Współczuję takiej hipokryzji.|Niektórzy ludzie robią co im się podoba... 01:49:22:a inni za to płacą.|Takie jest niestety życie. 01:49:25:Andy, jedź do niego. Może już czas by się wycofał. 01:49:36:Po pierwsze, to było sprzeczne z konstytucją. 01:49:39:Czekamy na orzeczenie Sądu Najwyższego. 01:49:43:Im to koło chuja lata Sąd Najwyższy.|Chcą żebyś się wycofał. 01:49:48:Wycofać się? Chyba nie mówisz poważnie.|Jak mogę się wycofać? Nie widzisz o co tu chodzi? 01:49:53:Stary powiedział: "może już powinienem się wycofać". 01:49:56:Jego "może" to Bulla Papieska. 01:49:59:Nie tylko powinieneś się wycofać,|ale masz to zrobić to biegusiem. 01:50:02:Za każdym razem kiedy o mnie piszą, wspominają o Nickim. 01:50:06:Jak mi to ma do chuja pomóc? 01:50:09:To morderca. 01:50:12:Kiedyś policja współpracowała, on to spierdolił.|Przez niego wszyscy mamy przesrane. 01:50:17:- Co proponujesz?|- Nie wiem, nie słucha mnie. 01:50:21:Może powinien na jakiś czas zniknąć? 01:50:24:- To odpada.|- Gdyby wziął urlop... 01:50:26:mielibyśmy czas pokombinować. 01:50:29:Zapomnij o tym. Po prostu się poddaj. 01:50:36:Nie mogę tego zrobić. 01:50:39:Nicky od razu dowiedział się o tej rozmowie. 01:50:44:Nazajutrz rankiem zadzwonił telefon. 01:50:47:Muszę pojechać na zakupy. Pojedziesz ze mną? 01:50:50:Byliśmy cały czas na podsłuchu. 01:50:52:Rozmowa szyfrem też odpadała, więc wymyśliliśmy coś innego. 01:50:55:Federały mogą nagrywać tylko rozmowy dotyczące śledztwa. 01:51:00:W innym wypadku muszą się wyłączyć po kilku minutach. 01:51:03:Skręciłam jebany łokieć. 01:51:06:- Tak.|- Spotkajmy się 3:00. 01:51:08:- Koło Cezara?|- 100 jardów dalej. 01:51:11:- Dlaczego?|- Nie pytaj. Przyjedź. 01:51:16:Suzy ma taką samą sukienkę. 01:51:19:Widziałam coś innego. 01:51:22:Coś wspaniałego. 01:51:25:Dobra wychodzi. Wsiada do brązowego wozu. 01:51:29:Jest z nim Frankie. 01:51:32:Nicky wyszedł wcześniej... 01:51:34:gdyż ostatnio miał kłopoty z poruszaniem się. 01:51:37:Musiał zmieniać samochody co najmniej... 01:51:41:sześć razy, żeby zgubić ogon. 01:51:44:Musiał to robić w podziemnych garażach. 01:52:18:Spotkania na pustyni zawsze mnie denerwowały. 01:52:21:To straszne miejsce. 01:52:24:Wiedziałem o kopanych tu dołach. 01:52:26:Mogły być wszędzie gdzie spojrzałem. 01:52:30:Normalnie, moje szanse na wrócenie żywym... 01:52:34:z tego spotkania wynosiły 99 na 100. 01:52:39:Ale, kiedy usłyszałem że mamy się spotkać|kilkaset jardów od drogi... 01:52:44:miałem szanse już tylko 50 na 50. 01:53:05:Czemu do chuja mnie obgadujesz przed ludźmi za moimi plecami? 01:53:10:- Przed jakimi ludźmi?|- Jakimi? Myślałeś, że się nie dowiem? 01:53:14:Nie wiem nawet o czym mówisz. 01:53:16:Przeze mnie masz kłopoty? Co?|Przez ciebie ja nasłuchałem się kazań. 01:53:21:Chcesz mnie stąd odesłać?|Więc wynajmij se kurwa wielką armię koleś! 01:53:24:Wcale nie. Mówiłem tylko And'yemu,|że jesteś na tapecie i przez to mamy kłopoty. 01:53:29:- Chcesz mnie wykurzyć z mojego własnego jebanego miasta?|- Tak. 01:53:32:Niech to całe gówno trochę zaschnie.|Odpowiadam za kasyno. 01:53:35:Jak coś pójdzie nie tak to ja daje dupy nie ty.|Ja nadstawiam swoje dupsko. 01:53:38:Może jeszcze nie wiesz, ale masz to swoje jebane kasyno dzięki mnie! 01:53:43:To ja się tu liczę.|Nie twoje jebane kluby dobroczynne czy twoje jebane telewizyjne występy! 01:53:48:I w ogóle, co ty kurwa robisz w telewizji? 01:53:51:Szefowie dziennie dzwonią, bo myślą że ocipiałeś! 01:53:56:Muszę to robić, żeby kręcić się w kasynie. 01:54:00:Mogłeś być szefem zaopatrzenia, ale nie! 01:54:03:Ty wolisz telewizję. 01:54:05:A tak. Wolę telewizję. Zjednuję sobie poparcie. 01:54:08:Nikt mnie tak łatwo nie wyjebie jak jestem sławny. 01:54:12:Robisz z siebie kurwa widowisko. 01:54:14:Ja? Nie byłbym w tej sytuacji, gdyby nie ty. 01:54:18:Za każdym razem wszyscy tylko pytają czy cię znam. 01:54:21:- Tak? To moja wina, że nie dali ci jebanej licencji?|- Nie Nicky. Posłuchaj. 01:54:24:Kiedy pytałeś mnie, czy możesz tu przyjechać... 01:54:27:coś ci powiedziałem, pamiętasz?|Pamiętasz co ci mówiłem? 01:54:30:- Kurwa mać, zaczekaj no chwilę.|- Pamiętasz co ci powiedziałem? 01:54:33:Ja cię pytałem?|Kiedy do kurwy nędzy ja prosiłem cię o zgodę? 01:54:38:Wbij sobie do łba, ty żydowski matkojebco, 01:54:42:że żyjesz tu tylko dzięki mnie!|To jedyny powód! 01:54:47:Beze mnie byłbyś nikim... 01:54:49:i każdy chuj mógłby ci się dobrać|do twojej pierdolonej żydowskiej dupy! 01:54:54:I co byś wtedy zrobił?|Ostrzegam cię kutasie. 01:54:58:Nie obgaduj mnie więcej za plecami i nie wpierdalaj się mi w paradę.|Ty pierdolony matkojebco! 01:55:29:- Mamy towarzystwo. 01:55:44:- Widzieliście to? 01:55:46:Głupi żydowski chuj udaje, że mnie nie zna. 01:55:52:Wiem, że powinniśmy uważać, ale bez przesady. 01:55:55:Pierdol go. 01:55:57:Za Lincolna. 01:56:00:- Nie przejmuj się.|- A kto się przejmuje? 01:56:04:Pierdolę to. 01:56:07:To kutas, Nawet tu nie spojrzy. Reszta też.|O co do chuja im chodzi? 01:56:12:- Pierdolone żydki trzymają się razem, nie?|- I dobrze się bawią. 01:56:17:- Tak jak my. 01:56:22:- Tak? 01:56:26:- Sam, mamy problem.|- Co? 01:56:29:Mały się schlał. Zapomniał, że nie ma tu wstępu. 01:56:32:Udajemy, że go nie znamy. 01:56:36:Gra w Black Jack'a i przegrywa. 01:56:40:Wtopił już ponad 10,000. 01:56:44:- Jest strasznie wkurwiony.|- O nie. 01:56:47:- Chce pożyczyć 50,000.|- Daj mu 10,000. 01:56:50:Zaraz tam będę. 01:56:52:- Dostaniesz 10,000 tak jak chciałeś.|- Nie kurwa! Chciałem 50! 01:56:57:Masz mi je przynieść. Chuj mnie obchodzi skąd.|Skurwiele, biorą i nie oddają. 01:57:06:Czego się kurwa śmiejesz?|Z czego się kurwa cieszysz? 01:57:11:Wiesz ile wtopiłem?|Pierdolisz to nie? 01:57:19:Ktoś ci powinien walnąć,|równo w ten jebany ryj. 01:57:22:Patrz jaka ślicznota mnie obsługuje. 01:57:24:Przysłali cię żebyś mnie wyjebał? 01:57:26:Całą noc obciągasz klientom matkojebco? 01:57:31:Drutociąg! Dawaj kartę. 01:57:36:Weź sobie to i wetknij kurwa w dupsko. 01:57:39:Rozdaj jeszcze raz. 01:57:45:A to wsadź w dupsko swojej siostrze.|Dawaj jeszcze raz. 01:57:50:Tak, zerkaj na niego.|Gdybyś miał jaja to też byś kradł. 01:57:55:Rozdaj jeszcze raz!|Po chuj na niego patrzysz? 01:57:59:Ty chuju... Zobacz!|Dał se kurwa 20-ścia.... Jeszcze raz! 01:58:08:Powinieneś wypłacać szybciej. Tak jak szybko zgarniasz. 01:58:14:- Musisz stąd wyjść.|- Powiedz temu Żydowi matkojebcy, żeby dał mi pożyczkę. 01:58:19:Jestem tu, żeby ci pomóc.|Wkopujesz nas obu. 01:58:22:- Daj mi tylko pieniądze. Daj mi kurwa szmal.|- Dam ci 10. 01:58:26:I wyjdź stąd zanim zjawią się gliny. 01:58:29:Daj mu 10 i koniec. 01:58:36:Czego się gapisz ty łysy żydowski kutasie? 01:58:44:- No choć.|Spadajmy stąd.|- Cmoknij mnie pierdolony Żydzie! 01:58:49:Wyjść stąd? Nie, dostałem szmal.|Rozdawaj. 01:58:52:Wszystko się zmieniło. Mówi pani o rozwodzie. 01:58:55:Chce pani alimenty i w dodatku opiekę nad dzieckiem. 01:58:59:Jak każda rozwódka. 01:59:01:Jest trzeźwa średnio dwie godziny dziennie. 01:59:03:Między 11:00 a 13:00. 01:59:06:Pieniądze i biżuterię przechleje w ciągu roku. 01:59:10:A co potem? Przyklechtasz się do mnie... 01:59:14:- pod byle pretekstem wrócisz...|- Mieliśmy umowę. 01:59:19:Pamiętasz? 01:59:21:Powiedział, że jeśli nasz związek nie wypali, dostanę swoje|i będę mogła odejść. 01:59:27:Spójrz mi w oczy. 01:59:30:Patrz, patrz mi w oczy.|Znasz mnie. 01:59:34:Widzisz tu coś co pozwala ci sądzić, że pozwoliłbym... 01:59:38:komuś takiemu jak ty odebrać moje dziecko? 01:59:42:Widzisz? 01:59:47:Wiesz, że to niemożliwe. 01:59:52:Po tych wszystkich latach... 01:59:55:mimo, że się starałem i bardzo chciałem... 01:59:59:Nadal była obca. 02:00:01:Nie pokochała mnie. 02:00:03:Myślałem, że poleci na pieniądze... 02:00:06:że będzie chciała być kimś... 02:00:09:że będzie chciała mieć dom, dziecko. 02:00:11:Ale pomyliłem się. Tak się nie stało. 02:00:14:- Wszystko gra? 02:00:16:Po jakimś czasie unikaliśmy się.|Taka mała separacja. 02:00:20:Pewnego razu Ginger zabrała Amy do Beverly Hills. 02:00:23:Powiedziała, że na zakupy. 02:00:25:Centrala? Tu Rotstain.|Proszę z Hotelem Beverly w Beverly Hills. 02:00:29:- Beverly Hotel.|- Z panią Rothstein, proszę. 02:00:32:Państwo Rothstein już wyjechali. 02:00:36:"Państwo" Rothstein? 02:00:38:Witaj mała. 02:00:41:- Tak, oboje wyjechali.|- Dziękuję. 02:00:49:Tak. 02:00:51:Moja żona wyjechała ze swoim starym kochasiem z L.A. 02:00:54:Ta kanalia nazywa się Lester Diamond. 02:00:57:Moja córka jest z nimi i boję się,|że chcą ją porwać. 02:01:00:- Możesz kogoś wysłać?|- Zajmiemy się tym. 02:01:08:Mamy numer i adres. 02:01:11:- Halo, czy to Lester?|- Halo. 02:01:14:Kto dzwoni? 02:01:17:Tu Sam Rothstein. Chcę rozmawiać z Ginger.|Daj ją do telefonu. 02:01:20:Nie ma jej tu, Sam. 02:01:22:Słuchaj mnie bardzo uważnie.|Chcę gadać z Ginger. 02:01:25:I chcę spowrotem dziecko.|Niech biegusiem wsadzi je do samolotu. 02:01:29:- Wiem, że tam jest wiec nie ściemniaj.|- Sam, ja nigdy... 02:01:32:- Ty tego nigdy nie bierz. 02:01:34:- Zrozumiałeś?|Dawaj ją kurwa do telefonu. 02:01:36:Sam, nie wiem gdzie ona jest. 02:01:40:Posłuchaj Sam, mogę za chwilę oddzwonić? 02:01:44:- 702-472-1862. 02:01:48:- Dobra, zaraz oddzwonię.|- Czekam. 02:01:50:- Oddzwoń.|- Oddzwonię. 02:01:52:Szmaciarz... Zaoszczędziłem dla nas parę minut. 02:01:56:Chcesz się od kutasa uwolnić? Co? 02:01:58:Ile ma w skrytce? Dwa miliony? 02:02:02:Hej masz chwilę? Ma dwa miliony w skrytce, tak?? 02:02:05:Oddaj mu biżuterię. 02:02:07:Weźmiemy tylko gotówkę i coś na czym|mu bardzo zależy, jego skarb. Co? 02:02:11:Wyjedziemy do Europy, ufarbujesz włosy. 02:02:14:Nie chcę do Europy.|Chcę zobaczyć "Człowieka Słonia" 02:02:17:Żadnych słoni. Nie przerywaj dorosłym.|Zrobisz losy, operację plastyczną. 02:02:21:Jak myślisz, ile zapłaci żeby odzyskać dziecko? 02:02:23:Nie chcę jechać do Europy.|Zamknij się! 02:02:26:W kogo ona się wdała?|To ty się zamknij! 02:02:29:Chcesz dostać po buzi, gówniaro? 02:02:31:Nie wkurzaj mnie! 02:02:33:Zawsze o tym marzyliśmy, a teraz możemy to zrobić. 02:02:37:- Czy on tu zadzwonił?. Zadzwonił?|- Tak, przed chwilą. 02:02:40:- Właśnie z nim rozmawiałem.|- Więc wie gdzie jesteśmy. 02:02:42:Pewnie już tu kogoś wysłał. 02:02:45:Sterczy przy telefonie jak 'słup'. 02:02:48:- Czeka aż oddzwonię.|- Akurat! Myślisz, że on czeka aż oddzwonisz? 02:02:52:- A co?|- Jego ludzie już pewnie obstawili ten jebany dom! 02:02:56:- Co ty kurwa bredzisz! Pojebało cię?|- Zbieraj rzeczy, wiejemy! 02:03:00:- Kogo pojebało, co? Chcesz o tym teraz podyskutować?|- Przestań gdakać. 02:03:04:- Idziemy, do samochodu! No już! 02:03:06:Spokojnie. Nikt nikogo nie zabije. 02:03:09:- On mnie zabije.|- Uspokój się, słyszysz. 02:03:11:Zadzwoń dokładnie za godzinę. Coś wymyślę. 02:03:16:Dobra, za godzinę. Na ten sam numer. A ty tam bądź... 02:03:19:- Tak, będę tu. A ty się uspokój.|- Dobra. 02:03:21:- Nie rób żadnych głupstw OK?|- OK. 02:03:28:- Odpucuj się!|To ty się odpucuj! 02:03:30:- To ona zaczęła, ja tylko stałem.|- Właź do auta. 02:03:32:Nie będziesz prowadzić, nawet o tym nie myśl.|Ja pojadę. 02:03:34:- Nie będziesz prowadzić bo wariujesz.|- Więc prowadź ! 02:03:36:Siadaj bachorze bo cię wsadzę w paczkę i wyślę do Boliwii! 02:04:15:Ginger dzwoniła. 02:04:18:No... 02:04:23:- Mówię, że do mnie dzwoniła.|- Czego chciała? 02:04:26:Boi się dzwonić do ciebie. 02:04:30:- Jest z tym naciągaczem, mają Amy.|- Chcę to załagodzić. 02:04:36:Chce wrócić, ale boi się że ją sprzątniesz. 02:04:38:- Porwali moje dziecko. Co byś zrobił?|- Wiem. 02:04:41:Czemu nie przyszedłeś z tym do mnie?|To sprawy rodzinne, nie interesy. 02:04:46:A ty wydzwaniasz do szefów.|To źle o nas świadczy, wiesz o czym mówię? 02:04:50:W tę i spowrotem wydzwaniasz, a w tym samym czasie 02:04:52:ona ci ucieka. 02:04:54:Mam rację? 02:04:56:Co ja mam zrobić z tą kobietą? 02:04:59:- Doprowadza mnie kurwa do szału.|- Myślę, że... 02:05:04:jak zapewnisz ją że będzie cała, to sama wróci. 02:05:08:Doprowadza mnie kurwa do szału. 02:05:11:Pomyśl o tym.|Jak wróci to odzyskasz dziecko. 02:05:13:A ona chce wrócić. 02:05:17:To chyba najważniejsze. 02:05:19:Zależy ci na małej, nie? 02:05:23:Hello. 02:05:27:Cześć, to ja. Ktoś z kim masz do pogadania. 02:05:32:Posłuchaj. Nie pytam gdzie jesteś. 02:05:34:Tylko wsadź Amy do samolotu, który przywiezie ją do mnie. 02:05:39:- Tylko o to proszę.|- Tylko... 02:05:42:Myślę, że nie powinna lecieć sama. 02:05:45:Co masz na myśli? 02:05:49:To znaczy... 02:05:51:Myślisz, że gdybym wróciła... 02:05:56:To mógłbyś mi przebaczyć? 02:05:58:Sam nie wiem. 02:06:02:Rozumiem cię. 02:06:04:Wiem, że se przejebałam. 02:06:07:- Co z kasą? Co z kasetką?|- Więc... 02:06:11:Popełniłam błąd i trochę wydałam. 02:06:16:- Ile?|- Trochę dużo. 02:06:19:- Jak dużo?|- Ponad 25. 02:06:23:- Ponad 25,000?|- Tak. 02:06:25:- A resztę z 2 milionów masz?|- Tak, mam resztę. 02:06:28:To dobrze. Niewielka strata. 02:06:31:Naciągnął nas na 25. 02:06:34:Dobra, jakoś to przeżyje. 02:06:36:Ok. 02:06:38:W porządku, gdzie jesteście?|Zaraz wyślę po was samolot. 02:06:45:Cześć Sam. 02:06:57:Więc na co poszły? 02:07:00:Co? 02:07:02:Pieniądze. 02:07:04:Potrzebował ubrań. 02:07:09:25,000 na ubrania? 02:07:12:Chciał też zegarek. 02:07:17:25,000 Na ubrania i zegarek? 02:07:20:No, no. 02:07:22:- Dobry wieczór państwu. Tędy proszę. 02:07:25:Cieszyłem się, że odzyskałem Amy. 02:07:27:Więc wróciliśmy do domu, położyliśmy dzieciaka do łóżka. 02:07:32:A Kiedy się uspokoiłem, poszliśmy na kolację. 02:07:34:Starałem się być grzeczny i kulturalny... 02:07:37:jednak, 25,000 za trzy garnitury? 02:07:41:To się nie trzyma kupy. 02:07:44:Po pierwsze on nie będzie nosił garniturów po 1000$. 02:07:47:Powiedzmy, że będzie. Ale wiemy, że nie będzie. 02:07:50:Jak można mieć 25 przymiarek w trzy dni? 02:07:53:- Chodzi mi o to, jak można wydać na garnitury tak szybko? 02:07:57:Wiem, że to niemożliwe bo sam kupuje dwa razy droższe. 02:07:59:- Kupiłam mu też zegarek.|- Tak. 02:08:02:Powiedzmy że kupiłaś mu naprawdę dobry zegarek... 02:08:07:Choć on nawet nie ma pojęcia jak|wygląda kurewsko porządny zegarek. 02:08:10:- Powiedzmy 5, 10, 12 tysięcy... 02:08:12:droższy do niego nie pasuje. 02:08:15:Plus, jakieś trzy garnitury po 1000 $|To ile zostaje? 02:08:20:- Jakieś 10,000?|- Mógłbyś już przestać, Sam? 02:08:24:- Próbuję to tylko jakoś poukładać.|- Nie ma czego układać. 02:08:29:Wróciłam. Staram się. 02:08:32:Już kiedyś słyszałem: "Staram się" 02:08:35:Myślisz, że jak wracając... 02:08:37:po tym jak porwałaś mi dziecko,|wyświadczasz mi przysługę? 02:08:48:Zegarek plus powiedzmy 4,000... 02:08:52:na wydatki na te parę dni... 02:08:54:musieliście się nieźle bawić. 02:08:57:naprawdę nieźle... 02:08:59:Ten jebany gnój na pewno zajebiście dobrze się bawił.|Wiem to. 02:09:04:Na mój koszt. 02:09:07:Pewnie cię wyjebał, jak za dawnych czasów. 02:09:11:Teraz patrzysz na mnie wrednie. 02:09:14:Co, chce ci się płakać? 02:09:17:Jesteś zdenerwowana?|Jesteś dobrą aktorką. Wiesz o tym? 02:09:20:Kurewsko dobrą. 02:09:24:Potrafisz kurwa wzbudzać współczucie. 02:09:26:Nie jestem twoim klientem.|Kumasz? 02:09:28:Tobie wydaje się, że zawsze byłem, ale mylisz się|Nie jestem frajerem. 02:09:31:A ten jebany alfons naciągacz. 02:09:35:Ma szczęście, że go nie zabiłem. 02:09:37:Niech się kurwa cieszy że żyje.|A gdybyście zabrali mi Amy... 02:09:41:i próbowali gdzieś uciec, to już by kurwa nie żył. 02:09:43:A ty z nim. Martwi jak chuj. 02:09:55:Nie, to nie w porządku. To nie fair.|Nie potrafię tak żyć. 02:10:03:Nie wraca na noc.|Już to pierdolę. 02:10:06:Dłużej nie dam rady, ocipieję. 02:10:08:Dlaczego mam to kurwa znosić?|Tak jak by on był święty. 02:10:12:Tak jak bym to ja była najgorsza. A sam był chujem. 02:10:15:Nie da mi zapomnieć. 02:10:17:Tak, próbowałam.|Jasne, że próbowałam. 02:10:21:A co, myślisz że po chuj wróciłam? 02:10:24:Nie. Już nie.|Chcę żeby zdechł. 02:10:27:Tak, chcę go zabić.|Kurewsko tego pragnę. 02:10:29:Pomożesz mi? 02:10:32:Chcesz się mnie pozbyć?|Jestem. 02:10:36:Zrób to. No już. 02:10:38:- Hello. 02:10:42:Kurwa nienawidzę cię!|Już dłużej nie mogę! 02:10:46:- Tak, chcę cię zabić! Nienawidzę cię kurwa!|- Nienawidzisz mnie? 02:10:50:- Choruje od ciebie!|- No to chodź! 02:10:53:- Chodź ze mną. Chodź teraz. 02:10:56:- Wynoś się.|Wynoś się stąd. 02:10:59:- Nie chcę cię tu widzieć!|Wynoś się! 02:11:04:Zbieraj walizki i wypierdalaj! 02:11:06:Dobra, ale chcę moje pieniądze! 02:11:09:- Chcesz pieniądze?|- Tak, zrywam naszą umowę. 02:11:12:- Żartujesz!|- I chcę mój szmal. 02:11:15:Potrzebuję gotówki i to teraz.!|Nie możesz mnie tak po prostu wyrzucić na ulicę! 02:11:18:Będziesz taką samą prostaczką, jak zanim cię poznałem! 02:11:20:Nigdy mnie nie kochałaś! 02:11:22:Przez ciebie muszę mieć oczy w dupie, pierdolona kurwo! 02:11:25:Jak mogłabym cię kochać?|Traktujesz mnie jak jebanego psa! 02:11:29:- Jesteś gorsza od psa!|- Spierdalaj! 02:11:32:Masz, masz! Starczy ci? 02:11:35:Może ci starczy na dwa jebane dni? Weź! 02:11:37:- Zachłanna kurwo. Bierz te jebane pieniądze.|- Jadę do banku... 02:11:41:- i biżuterię też zabieram!|- Otwierają o 9:00. 02:11:45:Nie waż się nasyłać na mnie ludzi!|Nie zatrzymasz mnie! 02:11:47:Gwarantuję ci. Nie zatrzymam cię. 02:11:50:Nie wypierdolisz mnie z jedną walizką! 02:11:52:Przyjdź jutro po resztę. A teraz spierdalaj! 02:11:55:- Zabieram Amy.|- Nie zabierasz. 02:11:57:Biorę ją. Pójdę ją obudzić. 02:11:59:Jesteś najebana jak ćpun. Wynoś się. 02:12:01:- Nie jestem! To także moja córka!|- Wynoś się! 02:12:03:- Napisz do moich adwokatów, wydupiaj!|- Niech cię chuj! 02:12:06:To się tak nie skończy! Nie oszukasz mnie! 02:12:11:Pierdolec! 02:13:05:Zabawne, ale tak na prawdę nie chciałem żeby odeszła. 02:13:09:Była matką mojego dziecka.|Kochałem ją. 02:13:12:Zrozumiałem, że nie chcę jaj dać pieniędzy... 02:13:15:bo nigdy więcej już bym jej nie zobaczył. 02:13:30:- Udanego dnia w szkole. 02:13:34:Pa aniołku. 02:13:40:Od teraz, chce wiedzieć gdzie jesteście.|W każdej chwili. 02:13:46:Masz tu payger. 02:13:48:Chcę żebyś go nosiła. 02:13:50:Jest bardzo lekki. 02:13:52:Będę zawsze w kontakcie. 02:13:57:Dobra? 02:14:10:Co zamierzasz zrobić?|Co powinnaś zrobić? 02:14:12:Chcesz to tak dalej ciągnąć?|Nie możesz. 02:14:15:Posłuchaj...|jak dwojgu ludziom nie wychodzi to powinni się rozstać. 02:14:18:To nie moja sprawa, ale sądzę że tak powinnaś zrobić. 02:14:21:Masz rację. 02:14:23:- Ja tylko...|- Co? 02:14:27:- Nic.|- Co chciałaś powiedzieć? 02:14:29:- Nie chciałam...|- Chciałaś coś powiedzieć, wiec mów. 02:14:31:- Mogę?|- Tak. 02:14:33:Może znasz kogoś w banku... 02:14:37:kto pomógłby mi odzyskać moją biżuterię? 02:14:40:Jest dużo warta. 02:14:42:Odwdzięczę się temu kto mi pomoże. 02:14:47:- Pomyślę o tym.|- Dobra. 02:14:50:To musi być ktoś bardzo zaufany. 02:14:53:- On nigdy nie da mi tej biżuterii.|- Hmm. 02:14:57:Nie rozstaje się z tym kluczykiem.|Pewnie na noc chowa go w dupie. 02:15:00:Masz rację. To cały Sammy. 02:15:04:Pewnie faktycznie go tam chowa. 02:15:09:Jebany szczęściarz. Mogłam go zniszczyć. 02:15:12:Wyjechać do Europy razem z dzieckiem. 02:15:17:A on by mnie znalazł i zabił. 02:15:21:Nie. Nie on, tylko ja. 02:15:23:- I miałby rację|- Przestań. 02:15:25:- Nie zabiera się facetowi dziecka.|- Nie zabrałam. 02:15:29:To znaczy... zabrałam, ale zaraz wróciłam. 02:15:33:- Wróciłaś. Dobrze zrobiłaś. Właśnie to mi się w tobie podoba.|- Tak mi kazałeś. 02:15:36:- I za to cię lubię. Dobrze zrobiłaś.|- Zrobiłam co mi kazałeś. 02:15:40:- Tak.|- Ty mi zawsze dobrze doradzisz. 02:15:50:Jemu chyba na serio odpierdoliło. 02:15:54:- Tak.|- Po prostu dostał pierdolca. 02:15:58:- Zmienił się.|- Tak. 02:16:00:- To już nie ten sam człowiek.|- Niestety nie. 02:16:04:- Myśli, że chuj wie kim jest.|- Właśnie. 02:16:11:Nienawidzi mnie. 02:16:13:Nienawidzi mnie jak chuj. 02:16:15:Przestań. Jesteś twarda. Dasz sobie radę. 02:16:23:- Nie płacz.|- Nie jestem taka silna jak myślisz. 02:16:26:Jesteś. 02:16:28:Nie. I to mnie kurewsko przeraża. 02:16:30:- Nigdy nie wiem co on zrobi.|- Przestań. 02:16:34:- Nie bój się.|- Potrzebuję pomocy. 02:16:38:Potrzebuję pomocy. 02:16:42:Ty możesz mi pomóc. 02:16:44:Potrzebuję nowego sponsora, Nicky. 02:16:47:Bardzo potrzebuję nowego sponsora. 02:16:50:- Tego właśnie chcesz?|- Tak. 02:16:52:- Sponsora?|- Tak. 02:16:55:Dobra. Nie martw się już o to. 02:16:59:Nikt się już do ciebie nie przyjebie. 02:17:01:- Zaopiekuję się tobą. Przyrzekam.|- Zaopiekuj się mną. 02:17:03:- Tego chcesz, prawda?|- Tak, tego. 02:17:06:- Chcesz tego?|- Tak. 02:17:30:- Widziałeś to? To żona Ace'a. 02:17:33:- Super. 02:17:43:Szef się ucieszy. 02:18:14:- Cześć.|- Cześć. 02:18:19:- Dzwoniłem na twój pager.|- Wyrzuciłam go. 02:18:22:Wyrzuciłaś? 02:18:25:Próbowałam się do tego przyzwyczaić,|bo wiem że ci zależy, ale... 02:18:27:to jest bardzo wkurwiające.|Prawie że zjechałam z autostrady jak to zaczęło pikać! 02:18:30:A w knajpie jest po prostu krępujące. 02:18:33:Nie będę tego nosić.|Gdzie Amy? 02:18:36:- Położyłem ją spać. 02:18:39:Kupiłam ci fajki. 02:18:43:Oscar prosił, żebyś zadzwonił. 02:18:46:- Z kim jadłaś lunch?|- Z Jennifer. 02:18:49:- Gdzie?|- W "Rivierze". 02:18:54:Co jadłaś? 02:18:56:- Sałatkę.|- A Jennifer? 02:19:01:To samo. 02:19:03:OK. 02:19:06:Zadzwonisz teraz do Jennifer... 02:19:08:i powiesz jej, żeby ci powiedziała co jadła. 02:19:12:Ja posłucham z drugiego aparatu. 02:19:14:- Dlaczego to robisz?|- Wiesz dlaczego. 02:19:18:- Po prostu zadzwoń.|- Dobra. 02:19:21:Tylko sobie coś przyniosę. 02:19:32:Zajęte. 02:19:34:Nikt się nie zgłasza. 02:19:42:- Hello.|- Hello, Jennifer. Mówi Sam. 02:19:47:Dobra. Nie jadłam lunchu z Jenifer. 02:19:52:Dobra. 02:19:57:A z kim? 02:20:00:Z kimś. 02:20:02:Wiem, że z kimś.|Kto to był? 02:20:13:Oby nie ktoś o kim myślę. 02:20:19:Mam nadzieję, że nie. 02:20:25:Wiedziałem, że się kurwi. 02:20:27:Robiła to co kiedyś. Wiedziałem o co chodzi... 02:20:29:ale na Boga. Nicky był najgorszą z możliwych osób,|jaką mogła sobie wybrać. 02:20:35:A co jeśli nie przestanie? 02:20:37:Może nas zabić. 02:20:39:Mogę go spławić. 02:20:44:Była bardzo przekonywująca, jak to mówiła. 02:20:48:Oto jak go spławiła. 02:20:58:Ginger. 02:21:00:Nie zapomnij, jeśli cię zapyta... 02:21:03:obojętnie o co. Zawsze zaprzeczaj. 02:21:06:Rozumiesz? Nie chcę, żeby doniósł szefom. 02:21:09:A wtedy mielibyśmy poważne kłopoty. 02:21:12:Musimy uważać. On nie jest głupi. 02:21:14:Słyszysz co mówię? 02:21:16:Wiem. Nie musisz mi tego mówić. 02:21:18:Co? Myślisz, że jestem głupia. 02:21:21:Czy myślę, że jesteś głupia? Nie. 02:21:23:Myślę, że jesteś piękna.|Ale muszę lecieć. 02:21:30:Nicky tak wszystko w mieście popierdolił... 02:21:32:że Marino zawoził szefom coraz mniejsze walizeczki. 02:21:39:Do tego stopnia, że gdy przyjeżdżał... 02:21:41:to nie wiedział, czy go ucałują czy ukatrupią. 02:21:44:Frankie, chcę cię o coś spytać. 02:21:47:To dyskretna sprawa. 02:21:49:Ale powiedz mi prawdę. 02:21:51:Oczywiście. 02:21:53:Chcę, żebyś powiedział mi prawdę. 02:21:57:Zawsze mówię ci prawdę. 02:22:00:Frankie... 02:22:03:mały chyba nie dyma żydkowi żony? 02:22:05:Bo jeśli tak, to mamy poważny problem. 02:22:11:Cóż miałem powiedzieć? 02:22:13:Wiedziałem, że zła odpowiedź... 02:22:15:to wyrok śmierci dla całej trójki. 02:22:20:Stara wiara ma zasady. A jedną z nich jest... 02:22:22:ta, że nie dymie się cudzych żon. 02:22:25:To szkodzi interesom. 02:22:27:Więc skłamałem, choć za to kłamstwo... 02:22:31:mogli mnie również zabić. 02:22:33:- Nie, nic nie widziałem.|- Jesteś pewny? 02:22:38:Tak, jestem pewny. 02:22:41:Remo, tam się wszystko strasznie popierdoliło. 02:22:45:Wiem. Dlatego pytam. 02:22:47:Martwię się o Nick'iego. 02:22:50:Muszę wiedzieć, że sobie radzi, czy jest OK. 02:22:54:- Jest OK. Radzi sobie.|- Proszę cię abyś miał na niego oko. 02:23:00:- Zrób to dla mnie.|- Nie ma problemu. 02:23:03:Nie chcę, żeby przyjaciele mieli przez to kłopoty.|Rozumiesz? 02:23:08:- Rozumiem.|- Dobrze. 02:23:11:Frankie, jesteś w porządku gość. 02:23:14:Dziękuję. 02:23:16:Tymczasem, Nicky i jego załoga staczali się na samo dno. 02:23:19:Vegas mu pomieszało we łbie. 02:23:21:Wóda, narkotyki, dziwki. 02:23:25:Totalny niechluj. 02:23:28:To już nie ten sam Nicky. 02:23:30:- Za dużo pijesz.|- Idź się pierdolić. 02:23:33:Ostatnio, dopiero trzecim szlagiem... 02:23:35:powalił faceta. 02:23:37:Kiedyś wystarczył jeden cios. 02:23:39:No i jeszcze to białe gówno... 02:23:42:Las Vegas nas skrzywiło. 02:23:44:Kumple poszli w jego ślady. 02:23:47:Przez pół dnia byli na haju. 02:23:50:Robili głupie rzeczy.|A najgorszy był Blue. 02:23:53:- Czego chłopki chcecie?|- Policja! Zostań w wozie! 02:23:56:Nigdy nie wiedział, kiedy ma zamknąć gębę. 02:23:58:- Rzuć broń!|- Wypierdalaj! 02:24:05:Gliniarze go zastrzelili... 02:24:08:Bo wzięli jego kanapkę za pistolet. 02:24:12:Mogli mieć rację, ale kto to przewidzi?|- Jezu Chryste! 02:24:14:Jaki pistolet? Przecież to kurwa kanapka. 02:24:17:- Czego chcesz? Jest ciemno.|- Tak, ciemno! 02:24:19:- Ta alu-folia wyglądała jak spluwa!|- Ty pojebany debilu! 02:24:23:- Będę się tłumaczył z tego przez dwa miesiące.|- Co zrobimy? 02:24:26:- Przepraszam!|- Palant! 02:24:27:Nicky i jego ekipa zemścili się... 02:24:30:ostrzeliwując po pijanemu domy gliniarzy. 02:24:44:Chłopcy bawili się w Gorączkę Złota... 02:24:47:a Federalni szaleli. Podsłuchy nie starczały, więc... 02:24:49:sprowadzili agentów co umieli czytać z ruchu warg. 02:24:52:- Kurwa, znowu się zakrywa. 02:24:54:Ale Nicky dowiedział się o tym od swojego dłużnika. 02:24:58:Znowu mnie pytał o ciebie i żonę Żyda. 02:25:01:Idź, idź.|Co mówisz? 02:25:04:Znów mnie pytał o ciebie i żonę Żyda. 02:25:07:Tak? I co mu powiedziałeś? 02:25:09:Powiedziałem, że o niczym nie wiem. 02:25:12:Jiggs i Tony mówią, że jak by co, to masz przejebane. 02:25:16:Myślisz, że robi mi koło dupy - donosi? 02:25:20:Nie, słyszałbyś coś. 02:25:22:- Ale mógłby?|- Wiem, wiem. 02:25:28:Już mu nie ufam,|powinienem go sprzątnąć, ale szefowie mi nie pozwolą. 02:25:32:Tak, ciągle o niego pytają. 02:25:34:Jasne że pytają. Chuj robi dla nich szmal. 02:25:38:Mam dziwne przeczucie, że on chce kurwa wojny albo coś w tym rodzaju. 02:25:43:Jeszcze nie jestem pewien, ale wiesz co? 02:25:47:Co to za facet? 02:25:50:Jakiś facet. 02:25:52:Wiesz co zrobisz? 02:25:54:Weź paru chłopaków i wykopcie dół na pustyni.|Zapamiętaj gdzie. 02:25:59:- Angelo i Buster.|- Dobra, ale jeszcze nie jestem całkiem pewien. 02:26:02:Niech czekają na hasło: "idźcie do Żyda". 02:26:05:- Kiedy tak powiem, dopilnujecie żeby zniknął.|- Dobra. 02:26:09:Jeszcze nie teraz, ale bądźcie gotowi. 02:26:11:Wiesz o czym mówię? 02:26:14:Mówisz i masz. A co jeszcze coś? 02:26:16:Powiedziałem, że nie jestem pewny. Dam ci znać.|Muszę to przemyśleć. 02:26:19:Gdzie te kutasy siedzą?|Dominick powiedział, że w motelu? 02:26:22:Chuj ich wie. Może też w banku.|Olej to. 02:26:50:Zaraz wracam. Zaraz wracam. 02:26:52:Rudy. 02:26:55:Jak ktoś do mnie zadzwoni to niech gada z Sherbertem.|Jadę na chwilę do domu. 02:26:57:- Oczywiście panie Rothstein.|- Zaraz wracam. 02:27:08:Jedzie do domu. 02:27:12:- Dzięki. 02:27:23:- Ginger? 02:27:27:- Tatusiu pomóż mi!|- Amy! 02:27:29:- Amy, otwórz drzwi!|- Nie mogę, jestem związana! 02:27:37:- Tatuś!|- Co się stało? 02:27:39:- Kto ci to zrobił?|- Mamusia. 02:27:41:Pójdę po nóż, żeby to odciąć, malutka. 02:27:44:- Nie. Nie odchodź.|- Tatuś zaraz wróci. 02:27:47:- Kiedy mama ci to zrobiła, malutka?|- Nie wiem. 02:27:50:Dawno ci to zrobiła? Zanim wyszła? 02:27:53:Nie wiem. 02:28:02:- Hello?|- Sammy. 02:28:04:- Kto mówi?|- Nick. 02:28:06:- Co słychać, wszystko w porządku?|- Nie, nie jest w porządku. 02:28:08:- Skąd wiesz, że jestem w domu?|- Chciałem z tobą pogadać. 02:28:12:Ginger zniknęłą. Związała dziecko i zamknęła je w pokoju. 02:28:14:Muszę ją znaleźć. Nie wiem, gdzie może być. 02:28:16:Ginger jest ze mną w 'Krzywej Wierzy'. 02:28:19:Jest tam z tobą?|Jest z tobą? 02:28:21:- Tak, jest tu.|- Zaraz tam będę. 02:28:24:Dobra. 02:28:27:- Jedzie tu.|- Świetnie. 02:28:35:Ace słuchaj, nie rób scen, dobra? 02:28:38:- Pogadam tylko z tą irlandzką suką.|- Ona nie wie co robić. 02:28:41:Nie wie co począć. Chce uratować wasze małżeństwo. 02:28:43:- Nicky, chcę gadać z tą jebaną suką.|- Hey. 02:28:46:Bądź kurwa miły. Uspokój się. 02:28:49:Grzeczniej.|Nie odpierdalaj cyrku. 02:29:03:- Cześć Sam.|- Czy ty kurwa ocipiałaś? 02:29:06:Związałaś i zamknęłaś nasze dziecko?|Gdzie masz kurwa mózg? 02:29:10:Nasze własne dziecko?|Odpierdoliło ci dokładnie! 02:29:12:Tylko na chwilę. Opiekunka nie przyszła. 02:29:15:Powinienem cię kurwa zamknąć u czubków.|Zrób coś takiego jeszcze raz a kurwa... 02:29:19:- Chciałam tylko wyjść na krótką chwilę.|- Powinienem cię... 02:29:21:Spała. Myślałam, że wrócę zanim się obudzi. 02:29:25:Posłuchaj ty jebana pizdo! Posłuchaj mnie. 02:29:28:- Spierdalaj, wróciłabym zanim by wstała.|- Coś ci powiem. 02:29:30:Posłuchaj mnie teraz uważnie. 02:29:32:Jeśli jeszcze raz ją dotkniesz, jeszcze raz coś jej zrobisz... 02:29:34:To cię kurwa zabiję. Jak psa. 02:29:36:Dotarło? Bez żadnego pierdolenia, zabiję cię. 02:29:38:Czemu po prostu nie dasz mi odejść?|Podpiszę co zechcesz. 02:29:41:Zabiję cię ty pierdolona kurwo. 02:29:44:Daj mi moją biżuterię i pozwól odejść. 02:29:46:- Dać ci biżuterię i pozwolić odejść?|- Tak. 02:29:48:Żebyś dalej mnie hańbiła ty jebana świnio? 02:29:50:Pozwolić ci mnie hańbić? Wstawaj i bądź matką. 02:29:53:Do auta i do domu w tej chwili. 02:29:55:Wstawaj! 02:29:59:- Wstawaj.|- Nie radzę ci tak mnie traktować. 02:30:02:- Co? 02:30:04:- Mam się bać? Czy ty mi kurwa grozisz? 02:30:06:Zaraz cię tu kurwa zabiję, w tej chwili!|Wstawaj i do domu. 02:30:09:- Idę! Idę!|- Ty... 02:30:17:- Musisz go pytać o zgodę, żeby wrócić do domu?|- I co z tego? 02:30:20:Pewnie cię zerżnął na parkingu zanim tam weszłaś? 02:30:23:- Co?|- Rzygać mi się chce jak na ciebie patrzę ty kurwo. 02:30:25:- Obciągaczka zawsze będzie jebaną obciągaczką.|- Pierdolę cię! 02:30:27:- Pierdolę cię, Samie Rothstein! Spierdalaj! 02:30:37:Daj Bill'iego Sherberta. 02:30:40:- O co chodzi?|- Wyjaśnię ci później. 02:30:43:- Masz w domu broń? To weź ją i przyjedź do mnie.|- Dobra. 02:30:45:- Spokojnie, zaraz tam będę.|- OK. 02:30:51:Niech tu stoi! 02:30:56:Gdzie on jest do cholery?|Zabijcie tego żydowskiego gnoja! 02:30:59:Uspokój się.|Schowaj jej auto z tyłu. 02:31:01:Nie musisz się maskować! On już wie! 02:31:05:Co ci mówiłem? A jak pójdzie do szefów i narobi burdelu? 02:31:08:- Powtórz dokładnie co mu powiedziałaś.|Ja? Nic nie powiedziałam. 02:31:12:Mówiłam tylko "Nie, nie, nie" na wszystko o co pytał. 02:31:16:Mówiłem ci, że to jest kurewsko niebezpieczna gra. 02:31:18:Mówiłem: "Ginger, to niebezpieczna gra, musisz być ostrożna". 02:31:22:Jak jest taki kurwa niebezpieczny|to czemu go nie zabijesz? 02:31:24:Nie mogę.|To zleć to kurwa komuś. 02:31:27:- Zabij go tak, czy tak i problem z głowy!|- Nie bądź taka mądra dupa! 02:31:31:Znam go od 35 lat i mam go zabić?|Bo ty tak chcesz? 02:31:34:Niech to chuj. 02:31:38:- Wiedziałem. Kurwa wiedziałem.|- A co z moimi pieniędzmi? 02:31:42:A jak do kurwy nędzy mam ci teraz pomóc je zabrać? 02:31:45:Oszalałaś?|Teraz za chuja on ci nic nie da. 02:31:47:Po tym co mu zrobiłaś. 02:31:49:Trzeba było trzymać jebany ryj na kłódkę 02:31:52:I po kiego chuja w to wchodziłem? Po co mi to było?... 02:31:54:Ty skurwielu! 02:32:00:- Ty zdziro! Ty suko!|- Jebany pierdolec! 02:32:04:Kurwa! Wypierdalaj! Wydupiaj! 02:32:07:Wynoś się! 02:32:10:Nie powinienem się z ta zdzirą nigdy zadawać! 02:32:12:Weź ją. 02:32:15:Wywal ją. Wywal ją stąd. 02:32:17:No już. 02:32:23:Nie potrzebuję cię. Mam swoje jebane pieniądze! 02:32:27:- Dobra.|- Pójdę do F.B.I.! Już się nie boję! 02:32:31:- Uważaj na siebie.|- Wkurwiłeś mnie po raz ostatni! 02:32:35:Dobra, dobra. 02:32:38:Dobra. Chodź do środka. 02:32:41:Dasz wiarę? Ale się wpierdoliłem. 02:32:46:- No cóż... 02:32:48:Spierdoliłem sprawę, Frankie.|Tym razem spierdoliłem skutecznie. 02:32:52:Nie powinienem się zadawać z tą jebaną zdzirą. 02:32:56:Uspokój się.|Co miałeś zrobić? 02:32:58:Przecież ci się narzucała, nie? 02:33:03:Mam przesrane... wiesz? 02:33:09:Przesraniutkie. 02:33:26:Dziecko zostało z sąsiadami... 02:33:28:milion w gotówce i biżuterię... 02:33:30:kazałem Sherbertowi schować w hotelu. 02:33:33:Włóż to do sejfu i wracaj. 02:34:08:- Jest sama.|Weź karabin i idź do pokoju Amy... 02:34:10:- Zaczekaj tam na mnie.|- Wyłaź, chcę z tobą gadać! 02:34:15:Nie olewaj mnie matkojebco! 02:34:19:Wyłaź i to już! 02:34:23:Wyłaź i gadaj ze mną, do cholery! 02:34:27:Pierdolę cię!|Wyłaź gnoju! 02:34:29:Bo wjadę tym jebanym autem do salonu! 02:34:33:Jebany tchórz!|Matkojebca! 02:34:38:- Wyłaź pierdolcu!|- Możesz przestać? 02:34:42:- Jesteś pijana i naćpana.|- Nie jestem! 02:34:44:- Będziesz tego potem żałować.|- Nie strasz mnie! 02:34:49:Już mi więcej nie będziesz groził! 02:34:52:Robi mi się niedobrze na twój widok pierdolcu! 02:34:56:Daje dupy Nick'iemu Santoro!|Daję mu! To mój nowy sponsor! 02:35:01:I co ty na to zajebańcu! 02:35:03:Na co się gapicie?|Spierdalać! 02:35:05:Hej. Wypad stąd!|To nie wasza sprawa! 02:35:09:Mam już dość babrania się w twoim gównie! 02:35:12:Pójdę do F.B.I. i na policję! 02:35:14:- Nie będę cię dłużej osłaniać pierdolcu!|- Proszę pani... 02:35:18:- Nie chce mnie wpuścić! 02:35:21:Przykro mi, ale sąsiedzi skarżą się na hałas. 02:35:26:- Próbuję wejść do własnego domu a on mnie nie wpuszcza.|- Rozumiem. 02:35:29:Nie wpuszczę jej. Przykro mi Randy, ale nie da rady. 02:35:31:Zobacz jak ona się zachowuje. Bóg wie co tam nawydziwia. 02:35:34:- Nie wpuścisz mnie? To co mam zrobić? 02:35:36:Od dwóch dni mam te same ciuchy! 02:35:38:Chcę tylko zabrać parę rzeczy! A on robi aferę!|- Ok. 02:35:40:Może pozwólmy jej wejść po rzeczy? 02:35:43:- Pół domu należy do niej.|- Boję się ją wpuścić. 02:35:45:- Czego się boisz pierdolcu!|- Boję się, że coś zniszczy. 02:35:47:- Wpuść mnie! 02:35:50:- Skurwiel!|- Proszę się uspokoić! 02:35:53:Nie boisz się mnie tak kurwa traktować? 02:35:55:Pozwólmy jej wejść.|Zabierze rzeczy, uspokoi się... 02:35:58:Jeśli się uspokoi, to ją wpuszczę... 02:36:02:- Jestem spokojna!|- Jeśli się uspokoi... 02:36:06:wpuszczę ją na pięć minut, pod warunkiem... 02:36:08:że ją wyprowadzicie, gdyby nie chciała wyjść. 02:36:12:- Mogę wejść? Mogę?|- Tak. 02:36:14:- Dobra. Świetnie. Pierdol się! 02:36:17:Jeff, wejdź z nią. 02:36:20:Nie macie pojęcia jaki on jest podły.|Schował większość moich rzeczy. 02:36:24:Moje papiery i inne... muszę je znaleźć.|Nie pozwólcie mu tu wejść. 02:36:26:Wiem, że są w biurku...|Kurwa!. 02:36:33:Uważajcie, żeby tu nie wszedł. 02:36:39:Uważacie? 02:36:43:Są! 02:36:45:Musicie ją zaraz wyprowadzić. 02:36:48:Miało być pięć minut...|My też mamy lepsze rzeczy do roboty. 02:36:54:Jeff ją będzie pośpieszać. 02:36:57:- A tak poza tym, co słychać?|- Wszystko dobrze. 02:36:59:- Jak rodzina?|- Nieźle, żona jest znowu w ciąży. 02:37:03:- Świetnie, gratuluję.|- Dzięki... 02:37:07:bardzo się cieszymy się z tego powodu. 02:37:09:Wezmę jeszcze parę rzeczy i wychodzimy. 02:37:13:Gówno! 02:37:15:Kurwa mać! 02:37:18:Mam tego dość. Już mi nie zależy. 02:37:23:Powinniście mnie eskortować... 02:37:25:on mi groził! 02:37:28:Trzymaj się. Dzięki. 02:37:49:Nie mogę w to uwierzyć. 02:38:02:Idę pobrać trochę gotówki.|Możecie iść ze mną? 02:38:11:- Charlie, musisz ją powstrzymać. Musisz!|- Przykro mi, Sam. 02:38:15:- Co mam zrobić?|- To jebana narkomanka, odjebało jej! 02:38:18:Ma kluczyki i upoważnienie. 02:38:21:Nic nie mogę zrobić, choć chciałbym ci pomóc... 02:38:23:to nie mam jak.|Oficjalnie ona ma do tego prawo. 02:38:26:Oficjalnie nie może zabrać wszystkiego.|Połowa należy co mnie. 02:38:28:- Rozumiem, ale...|- Jadę tam. 02:38:45:Niech to szlag! 02:38:49:Potrzebuję większej torby.|Możecie go poprosić o większą torbę? 02:38:52:Proszę to dla was. 02:38:55:- Nie mogę tego wziąć|- Możesz, byliście tacy mili. 02:39:00:- Przytrzymaj mi tą torbę... 02:39:07:O Boże, to on. Musicie go powstrzymać. 02:39:09:Powiedział, że mnie zabije.|Zatrzymajcie go. 02:39:13:Panie Rothstein, chwileczkę. 02:39:16:Nie może pan... 02:39:18:- Ona odjedzie.|- Nic nie możemy zrobić. 02:39:21:Nie możemy jej zatrzymać. 02:39:24:Nawet za taką jazdę? Zobaczcie jak ona jeździ. 02:39:28:Nic nie mogliśmy zrobić, miała kluczyki. 02:39:32:- Zatrzymaj ją przy stacji.|- Ok. 02:39:46:- Jest pani aresztowana...|- Za co? 02:39:49:- Jest pani aresztowana za pomoc i namawianie do...|- Za co? 02:39:52:- ...namawianie do przestępstw.--|- Ale ja tylko próbuję wyjechać. 02:39:56:Pomimo tego, że tak się odgrażała i bluzgała... 02:39:58:nie zaczęła sypać. 02:40:01:Ale Federały dały sobie radę bez niej. 02:40:04:Mieli w ręce wszystkie kawałki układanki. 02:40:08:I zaczęli nas zgarniać jednego po drugim. Jak w dominie.|- F.B.I.! Mamay nakaz! 02:40:13:Piscano, Nicky, Ginger... 02:40:15:ja ze swoją licencją... 02:40:18:wszyscy spierdoliliśmy skutecznie cały ten raj. 02:40:22:- Ki chuj wali do drzwi? 02:40:26:F.B.I. Mamy nakaz rewizji. 02:40:28:Kiedy zaczął się kocioł, dałem nogę. 02:40:31:Po co mi to gówno? 02:40:33:- Agent specjalny Mark Casper.|- Tak? 02:40:35:- A mogę kurwa zadzwonić?|- Chwileczkę. 02:40:37:Może pani zadzwonić, ale proszę nie kląć. 02:40:43:Prawie cała reszta wpadła 02:40:46:Zabezpieczcie wszystkie księgi i dokumenty. 02:40:55:Połóżcie wszystkie kasetki na stole. 02:41:02:No proszę. Tu jest wszystko.|Wszystkie zasraniutkie cyferki. 02:41:06:A co na to|Green?|Szkoda gadać. 02:41:08:- Dostał pan 30,000 $.|- Nie, to nie prawda. Szantażowali mnie. 02:41:11:Zmuszali mnie. Zeznam wszystko, nie mam nic do ukrycia.|Jestem czysty. 02:41:14:A teraz gwóźdź programu. 02:41:16:Rejestr wydatków Piscano.|- Nie do wiary... 02:41:21:- To jest dobre! Bingo.|- Nie spodziewali się, że dostaną tak zajebisty prezent. 02:41:25:Mieli teraz nazwiska, adresy, daty.|Dosłownie wszystko. 02:41:28:Spójrzcie na to. Bardzo dziękujemy panie Piscano.|Nie wiem jak się panu odwdzięczymy. 02:41:32:- To zapiski mojej matki.|- Jest pan aresztowany. 02:41:35:Co za pojebany bezmózg. 02:41:37:- Spokojnie.|- Chwileczkę! 02:41:39:- On jest chory! O Boże!|- Odsunąć się. 02:41:41:- To serce! O boże! Oddycha?|- Natychmiast dzwońcie po karetkę! 02:41:44:Bidulek. Dostał zawału i wyciągnął kopyta... 02:41:46:na oczach swojej żony. 02:41:49:- Proszę się uspokoić!|- Artie! Nie, puśćcie mnie! 02:41:51:- To mój mąż! Artie! Artie! 02:41:56:Na koniec tej akcji... 02:41:58:przyszli do mnie i pokazali mi zdjęcia. 02:42:01:Chroni pan kumpla, który pana zdradził? 02:42:03:Ale ja nie chciałem oglądać ani zdjęć... 02:42:05:ani tych facetów. 02:42:11:Wysoki Sądzie, moi klienci są starzy i schorowani. 02:42:14:Nie są zdolni do odbycia kary. 02:42:17:Niektórym szefowie byli tak "schorowani", 02:42:20:że w sądzie musiał im towarzyszyć lekarz. 02:42:22:Kaucja pozostaje bez zmian. 02:42:25:- Ogłaszam przerwę.|Schorowani, czy nie schorowani... 02:42:28:groziło im 25 lat za sam przekręt z kasynem. 02:42:31:Więc wiadomo było, że polecą głowy. 02:42:34:Spotkali się na zapleczu gmachu sądu. 02:42:39:Po takiej wpadce, można było przewidzieć co będzie dalej. 02:42:44:Zawsze lepiej, jak nie ma świadków.|- Co z Andym? 02:42:48:On nie sypnie. To dobry chłopak. 02:42:51:Wdał się w ojca. 02:42:53:Tak to widzę. 02:42:56:Zgadzam się, jest solidny.|I kurewsko zdyscyplinowany. 02:43:00:Jest w porządku. Zawsze był.|A ty co sądzisz Remo? 02:43:05:Słuchajcie... po co ryzykować? 02:43:11:Takie jest moje zdanie. 02:43:14:Zadzwoń do Artie'go.|Niech wpadnie do mnie do biura... 02:43:18:nie obchodzi mnie jak. Ma być przed 11:00.|- Załatwione. 02:43:21:To bardzo ważne. Muszę z nim pogadać... 02:43:32:Bardzo go lubili, ale nie był jednym z nas. 02:43:35:Nie był Włochem.|Uznali, że może sypnąć. 02:43:39:Inaczej jeszcze by żył. 02:43:45:Pierwszy uciekł John Nance. 02:43:48:Zaszył się gdzieś na Costa Rica. 02:43:51:Myślał, że go tam nie znajdą. 02:44:14:Federały przypadkiem zgarnęły jego syna|za handel prochami. 02:44:17:A szefowie wystraszyli się, że zacznie sypać... 02:44:20:aby ratować dupę dzieciaka. 02:44:23:Więc... 02:44:28:Gdzie leziesz złamasie? 02:44:31:Tak czy siak, każdego to czekało. 02:44:34:Wszyscy co mogli zaszkodzić, poszli do gleby. 02:44:37:Pierdol się. 02:44:41:Wszyscy co cokolwiek wiedzieli... 02:44:43:zostali sprzątnięci. 02:44:55:Nie! Nie! 02:45:02:Z Ginger nie było już pożytku. 02:45:05:Szlajała się z alfonsami, ćpunami,|menelami i motocyklistami. 02:45:09:W ciągu kilku miesięcy przepuścili jej forsę i biżuterię. 02:45:38:Kiedy ją znaleźli... 02:45:41:zleciłem prywatnie powtórną sekcję zwłok. 02:45:47:Dostała śmiertelną działkę. 02:45:50:Na koniec zostało jej 3,600 dolarów w monetach. 02:46:16:Nie ważne, co sądziły Federały i co|pisały gazety o zamachu na mnie... 02:46:21:to była robota amatora. 02:46:24:Bąbę podłożono pod siedzeniem pasażera. 02:46:28:ale nikt poza fabryką nie wiedział, że ten model... 02:46:32:jest wyposażony w metalową płytę po stronie kierowcy. 02:46:37:To ona ocaliła mi życie. 02:46:52:Do zamachu nikt się nie przyznał,|ale ja podejrzewałem kto maczał w tym palce. 02:46:57:Szefowie też. 02:46:59:- Jak się masz?|- A ty? 02:47:02:Minęły miesiące, zanim się uspokoiło. 02:47:04:Ale w końcu moi chłopcy wyszli za kaucją. 02:47:06:Bossowie chcieli wysłać mojego brata do Vegas. 02:47:10:Znów po dolary.|Zawsze po te jebane dolary. 02:47:12:Dla mnie w Vegas było ciągle za gorąco. 02:47:17:Umówiłem się więc z nimi poza miastem. 02:47:20:Nie chciałem, żeby wychujali mojego brata.|Są takie zasady. 02:47:23:Ale oni mieli już gotowy plan... 02:47:26:Niech to chuj! 02:47:28:Co jest kurwa... 02:47:30:Chodź tu, matkojebco! 02:47:33:Co twardziele!|Ty i twój jebany brat! 02:47:36:Jesteś jebanym ścierwem.|Niczym więcej! 02:47:43:- Frankie!|- Niczym więcej! Widzisz? 02:47:50:Frankie! ty zasrańcu|Pierdolony matkojebco! 02:47:53:Jebany śmieć matkojebca!|Kupa gówna! 02:48:00:Nie, nie, nie! 02:48:03:Dajcie tego skurwysyna tu! 02:48:12:Frankie, zostawcie już go.|Jeszcze oddycha. 02:48:15:Jeszcze żyje. Zostawcie już go.|Frankie! 02:48:20:Dobra. Rozbierzcie go. 02:48:25:Nie macie jaj.|Nie macie kurwa jaj. 02:48:38:Mój Dominick. Dominick. 02:49:04:Dawaj go. 02:49:08:No już. Zakopać ich. 02:49:15:Szefowie mieli dość Nick'iego.|Na prawdę dość. 02:49:17:Jak długo mogli tolerować wybryki jego i jego brata? 02:49:23:Zakopano ich żywcem. 02:49:43:Nic się panu nie stało? 02:49:50:- Jest pan cały?|- Tak. 02:49:55:Wobec mnie mieli inne plany. 02:50:08:Miał pan dużo szczęścia. 02:50:31:Las Vegas już nigdy nie było takie jak przedtem. 02:50:34:Po sprawie Tangiers,|zaczęły działać wielkie korporacje. 02:50:38:Dziś miasto wygląda jak Disneyland. 02:50:48:Kiedy dzieci bawią się w piratów... 02:50:50:Mamusia i tatuś przegrywają forsę na czesne... 02:50:53:przy maszynach do pokera. 02:50:59:Dawniej krupier wiedział jak się nazywasz,|co pijesz, w co grasz. 02:51:03:Dziś czujesz się jak na lotnisku. 02:51:05:A kiedy zamawiasz coś do pokoju,|będziesz miał szczęście jak dostaniesz to w czwartek. 02:51:09:Dziś jest wszystko inaczej.|Kiedy zjawisz się z czteroma milionami w walizce... 02:51:13:młody recepcjonista zażąda od ciebie numer ubezpieczenia. 02:51:20:Po klęsce związku przewoźników... 02:51:22:korporacje zburzyły prawie wszystkie stare kasyna. 02:51:26:A skąd się wzięły środki na odbudowę piramid? 02:51:30:Z tanich akcji. 02:51:37:Jeszcze nie jesteś pewien? 02:51:39:Możliwe. Ale wątpliwe. 02:51:41:Dobra daj jak najszybciej znać. 02:51:44:W końcu trafiłem do punktu wyjścia. 02:51:48:Znów typowałem zwycięzców... 02:51:50:i znów zarabiałem kasę dla bossów. 02:51:54:Bo po co psuć dobre układy? 02:51:57:I to by było na tyle. 02:52:12:~ WYSTĄPILI ~ 02:52:16:napisy: Magbet|magbet@netart.pl 02:52:23:poczekaj jeszcze 2min.(albo przewiń)|będzie nastrojowy song 02:54:34:* Czasami spędzałem cudowne samotne noce * 02:54:41:* Śniąc o piosence * 02:54:45:* O melodii niedającej mi zapomnieć * 02:54:53:* Wtedy znowu jestem z tobą * 02:55:00:* Kochamy się * 02:55:04:* Każdy pocałunek jest natchnieniem * 02:55:10:* Ale to było tak dawno temu * 02:55:14:* Teraz moim pocieszeniem jest ta melodia * 02:55:16:* która jak gwiezdny pył rozprasza się * 02:55:23:* Za ogrodowym murem * 02:55:25:* Świecą gwiazdy * 02:55:28:* Trzymam cię w ramionach * 02:55:33:* Jest jak w baśni * 02:55:41:* Jak w raju * 02:55:43:* Wokół pełno róż * 02:55:50:* I choć śnię na próżno * 02:55:56:* To w moim sercu ciągle gra * 02:55:59:* Melodia co jak gwiezdny pył * 02:56:03:* Rozprasza się * 02:56:06:* Pozostawiając pamięć * 02:56:10:* Nie spełnionej miłości *